po co matce sen??
dlugi nieprzerwany, relaksujacy sen?? nie wiem...
po co malej Qoopce sen ?? tez nie wiem..bo czasami mam wrazenie,ze jakby mogla to by tak na zywca jechala 24/7
bo przeciez tyyyle fajnych rzeczy jest do ogladania, tyle katow do obejrzenia i trenowania pseudo raczkowania dupka po dywanie...
nawet jak niby przychodzi pora snu wyznaczona przez nature jako czas dla matek co by wreszcie dychnely i opadly sflaczale na sofe....czyli okolica godz 20...
to mala Qoopka nie uwaza,za logiczne respektowania tej reguly...
mozna przecie umilac czas pobudkami co godzine..a niech se matka pobiega po schodach a co!! wsluchuje sie w babymonitor wygladajac kolejny raz jak zapala sie lampka na czerwono...zeby znow biec..
niektorzy rzuca rekawica chciala karmic cycem to niech sie meczy...
wtedy mnie krew zalewa...
szanowny maz uwaza,ze matka qoopka produkuje uran :)) ktory daje Malej Q energii wiecej niz elektrownia jadrowa
oprocz tego mimo nie przyzwyczajania do zupelniej ciszy nocnej....Mala Q reaguje na kazde stukniecie, probujac terroryzowac rodzicieli co by najlepiej jakby unosili sie pod sufitem... :)
probowalismy wszystkiego...
dziecko wypoczete czy wymeczone spi tak samo czujnie/niespokojnie
najedzone po uszy i mniej tez..
z rutyna co do minuty i na spontan...
bez zmian...
taki model sie nam trafil..
pewnie minie za jakis czas ...a poki co matka daje rady zaciska zeby klnie pod nosem biegnie po schodach ale jak juz tuli mala w ramionach to wszystko jak zawsze ulatuje...twarda z niej sztuka :)))

p.s.
widac zabki :)))