Zakładki:
Dzieciaczkowo
Hobby
Pomieszkuje u
Zagladam do kuchni
free counters
RSS
środa, 30 stycznia 2008

glodna jak smok wawelski po 40dniowym poscie....ostatkiem sil  z pracy na 5 minut przed wyjsciem na GG pisze do P., ktory w domu juz ugotowal zupe na dzisiejszy obiad....

Qoopka: ugotujesz tez makaron???

P: makaron????

Q: no takie dlugie cienkie kluski cos sie je z rosolem :) :) 

P:rosol???? to nie jest rosol, to jest warzywna zupka i  jest w niej pelno fajnych bajerow do gryzienia wiec  na grzyba jeszcze makaron !?! 

 

 

 :))))))))))))))) poleglam :)))))))))) 

poniedziałek, 28 stycznia 2008

moja parasolka ochronna dosyc mocno przecieka i co chwile cos mi sie napatoczy...na dzien dzisiejszy very trendy jest katar i totez go posiadam.... pokochalam sie z polopiryna s i chusteczkami.... za to w niedziele bylo tak cudnie ... siedzialam w ogrodku i sie opalalam blogostan !!! mowie Wam... ja ktora nie byla juz na plazy ho ho i zapomniala co to znaczy miec skore koloru czekoladki :)

qoopka biala twarz pozwole Wam podgladnac moj ostatni specer :)

 

 

 

 

 

czwartek, 24 stycznia 2008

jaka mega-przyjemnosc moze zrobic mezczyzna kobiecie w domu w Anglii ???????????????????

.....................................................................................................

....................................................................................................

......................................................................................................

......................................................................................................

......................................................................................................

oj kudlate mysli macie....................... :) ........................................

......................................................................................................

.....................................................................................................

.......................................................................................................

.......................................................................................................

odpowiedz : zmienic dwa krany na jeden :)

 

JESTEM SZCZESLIWA PANIA DOMU :) nigdy wiecej angielskich kurkow w kuchni i dylematow wrzatek czy lód :) OLE!

poniedziałek, 21 stycznia 2008

czasami czlowiek kupuje cos,zeby sie przekonac jak smakuje...

po lekkim rozczarowaniu zwykle przychodzi chec udoskonalenia 'tego czegos'

zeby nadawalo sie do konsumpcji 

i tak bylo u nas ostatnio z miesem krabow z puszki

okazlo sie,ze owa puszka skrywala biale mieso kompletnie bez smaku ot taka sobie breja...

jedyne co mi przyszlo do glowy to zrobienie z tego malych  burgerow krabowych :)

dodalam do miesa jajo,make, pokrojona cebulke, papryke czerwona i przyprawy ... smazylam krotko na oleju do zrumienienia .... powiem,ze calkiem calkiem :D

 

 

po 7 latach znajomosci, nie wiem jak to sie stalo, ze umknelo mojej uwadze....

okazalo sie ,ze ulubionym ciastem mojego P. jest piernik przekladany powidlami..

nigdy nie wzdychal nigdy nie marudzil,zeby upiec , az na polskim stoisku w tesco wyczail wlasnie taki przekladany torunski piernik oblany czekolada,

przy polce wykonal piesn pochwalna na jego czesc, wystrzelil petardy, obrzucil sie confetti i puscil 2 golebice :)

przy takim obrocie sprawy jako przyszla narzeczona poczulam chec, sprawienia mu przyjemnosci po raz 2 i zrobilam mu maly replay acz domowej roboty :) co za frajda widziec znowu ten usmiech :)

oto przepis gdyby ktos mial ochote uszczesliwic nastepne osoby na kuli ziemskiej przynoszac naszej ludzkosci spokoj i zadowolenie :D

skladniki

400g maki

120g margaryny/ masla

200g cukru

3 lyzki powidel

2 jajka

szkl mleka

lyzeczka sody

3 lyzki kakao

margaryne rozpuscic jaja ubic z cukrem, dodawac po kolei reszte skladnikow, na koncu wlac przestudzony tluszcz, piec w 160stopniach do suchego patyczka, przelozyc powidlami polac czekolada :)

 

 

 

 

 

 

 

czwartek, 17 stycznia 2008

za szybko zyje ostatnio

codziennie planuje,ze cos zrobie, ze pranie wyprasuje bo mi rosnie piekny kopczyk, brakuje sofy, trzeba jechac az do Cardiff bo ceny zapieraja, wieczorami podejmuje decyzje zycia i smierci ten fotograf czy inny zespol czy dj ??? dzwonie do kraju, aranzuje umowy wplacam zaliczki w ciemno bazujac na opiniach ludzi co mieli chociaz minimalna stycznosc z tymi osobnikami, powoli zalatwiam wszystko a mimo wszystko czuje niepokoj.

zdecydowalismy sie na Dj-ow , po  przesluchaniu roznych demo zespolow grajacychna zywo, nie trafilam na taki ,ktory nie powodowal skrzywienia na mojej twarzy ( a za wczesnie na zmarszczki!) grupa typu Pan Kaziu z przedzialkiem na zel plus Pani Krysia tleniona blondynka spiewajacy bialego misia, i inne o zgrozo wersje angielskie typu " ol pipol eraun de word ulalalala " o nie!!!  pierwsza bym sie ulotnila z wlasnego wesela.

I tak oto panowie dj-e beda grac to co zechcemy  bez narazania ludzi na zniesmaczenie

fotografa tez chcialam takiego z polotem,ktory nie robi zdjec typu szara tapeta i kosz ze sztucznymi kwiatami i papierowe golebie wrr....tak wiec polot ten kosztuje slono ale coz raz sie wychodzi za maz :)

 

 

czwartek, 10 stycznia 2008

ogolnie rzecz ujmujac...coraz mniej rzeczy mnie dziwi, i coraz lagodniej reaguje na wszystkie przeciwnosci losu i psikusy od zycia

czyli jakis postep jest , bo nie reaguje juz tak emocjonalnie jak kiedys...

po powrocie z PL po wejsciu do naszej chalupki P. podniosl sluchawke tel.stacjonarnego a tam cisza...

pieknie mysle sobie znowu cos!

kiedys sam aparat troche fiskowal wiec chlop chwycil komorke w dlon i dawaj wykreca nasz domowy numer...

a tam cisza ustapila miejsca meskiemu glosowi a z walijskim akcentem... mysli sobie pomylka

ty wykrec! wcisnal mi komorke w dlon...

i jak myslicie ????

no jasne ten sam pan ... wiec po zebraniu dolnej czesci otworu gebowego z ziemi pytam sie go dlaczego odbiera moj telefon :)) i gdzie sie schowal bo myslalam, ze mieszkamy tutaj sami :)

pan wyraznie rozbawiony stwierdzil ze walczyl z Virgin 1,5 miesiaca zeby zalozyli mu telefon a jak mu zalozyli to ukradli mnie i tym sposobem sasiad bezwiednie pozbawil nas telefonu, nas jest dwoch a numer 1

nie ma jak anglia :)

środa, 09 stycznia 2008

ciag dalszy...
jak juz sie czesciowo wyspowiadalam to moge jeszcze troche :)
milo mi, ze akcje przygotowania do TEGO dnia nie bede przezywac sama bo Monika i Cudawianki, rowniez rzucily sie w to przedsiewziecie...
osobiscie nie mam bladego pojecia jak my to zalatwimy z odleglosci 1500km i przeraza mnie to ze to juz za 7 miesiecy a my tu w proszku ... juz dzis wiem ,ze bedziemy miec jeden nadprogramowy przylot do kraju na wypelnienie swistkow, papierkow i innych pierdol w urzedach bo wszystko musi byc nie starsze niz 3 miesiace ( kto to wymyslil? stara panna chyba.... ) pojedziemy pewnie w maju i zaliczymy przy okazji koncert Metallica :D nie moge sie doczekac...bylam na ostatnim w Chorzowie super przezycie

miedzy swiatecznym objadaniem ...obskoczylam polskie sklepy...zakupy :) ciuchy kosmetyki ach jak dobrze byc kobieta! 2 worki przypraw, prezenty, walowka, troche slodyczy, czekoladki i pierniczki alpejskie, o ktore w poniedzialek bili sie koledzy z pracy :D
jechalismy zaladowani po sufit jak cyganie ...!!
teraz konczymy urzadzac mieszkanie potrzeba sofy jest tak wielka,ze jutro ruszamy do ikei moze jakas przecena sie trafi...
wklejam kilka fotek z pobytu w kraju i moja ukochana szylke prawda ,ze sliczna ???

 

 

 

 NOWY ROK

wtorek, 08 stycznia 2008
tak naprawde nie wiem od czego zaczac...moze od usprawiedliwienia zdjecia wkrotce bo szukam kabla do aparatu pewnie gdzies w kartonie lezy od przeprowadzki nadal szukam siebie w nowym otoczeniu, rozpakowuje, ulepszam, ozdabiam i robie po swojemu zeby ten dom byl NASZ...
jak pamietacie dzien przed wyjazdem, stoczylam bitwe z kurierami, ktorzy mieli mi dostarczyc modem do netu.
co by mi nie odeslali paczki na drugi koniec wyspy gdzie juz tylko siedza szkoci bez majtek i zuja haggis zdecydowalam odebrac paczke osobiscie w czwartek!!!
a wlasnie czwartek mial byc dniem wyjatkowym, xmas party na statku SS Britain, zrobienie sie na bostwo itd... impreza zaczynala sie o 18:30 a gdzie ja bylam ????
w korku, dlugim jak spaghetti i nigdzie nie moglam sie ruszyc bo albo cos blokowalo jezdnie albo cysterny sie zderzyly, itp itd... nie zebym byla nieczula na ludzki los i wypadki ale na ten dzien wrazen mi bylo dosc.
dotarlam do kurierow wyluszczylam panom wszystkie moje zale, wyrwalam im modem z rak i z predkoscia TGV mknelam do domu,zeby zrobic z siebie lepsza, szykowna wersje qoopki w makijazu "smokey"
z lekkim poslizgiem czyt.20:40 zrobilam wejscie smoka koledzy dostali oczka jak kola u wozu co nie bylo wielkim wyczynem gdyz na tle uroczych i powabnych 100kg angielek wygladalam chyba calkiem-calkiem czasami dobrze byc kobieta ( pomijajac wszystkie jej meki jak okres, klimakterium,depilacja itd... :)
liczylam naiwnie na jakis bardziej wytworny posilek a uroczono nas typowym angielskim bufetem czyli kanapkami, zimnymi mini szaszlykami, 1 lampka wina, za nastepne kieliszki trzeba bylo zaplacic !
podylalam,poprzeklinalam nowe czolenka zyczylam wszystkim wesolych swiat i tak wkroczylam w 3tyg urlop...
piatek zaczal sie nerwowo, jak zwykle malo czasu, nie wszystko spakowane, kwiatki trzeba bylo mocniej podlac itd....
na prom dojechalismy prawie na styk prawie gdyz na rondzie pod samymi budkami celniczymi jakas ciezarowka nie mogla wykrecic zatarasowala przejazd i podziwialismy odpywalajacy na naszych oczach prom ...
czekalismy 2.5h na kolejny
dotarlismy do kraju...usciski, radosc... pogaduchy z bliskimi... to jest to
potem zaczela sie bardziej szara rzeczywistosc czyli zalatwianie roznych urzedowych spraw...ciagnelo sie to przez caly urlop...
jak np wymiana dowodu... tak tak qoopka obudzila sie z reka w nocniku bo byla pewna,ze ktos moze isc za nia i to zalatwic a tu figa!
trza osobiscie najpierw rezerwacja terminu i qoopka otrzymyla termin, ktory zmiotl ja z krzesla a mianowicie: 8 lutego ;/ czyli specjalny extra przylot i to niestety nie na koszt urzedow tylko moj... uruchomilam wszelkie mozliwe znajomosci, co by sie poradzic
skonczylo sie na wdzieczeniu do pani w urzedzie ,,, moj usmiech byl chyba szerszy niz ten od osemki do osemki Whitney houston bo pani przelozyla mi termin na nastepny dzien i fuksem udalo mi sie to zrobic... a zalezalo mi na tym gdyz... wychodze za maz... tak tak po 7 latach ,,sama nie moge uwierzyc ale o tym nastepnym razem
TO BE CONTINUED.........
niedziela, 06 stycznia 2008

dotarlam...

obiecuje jutro wpis pewnie bedzie dluuugi bo wiele sie wydarzylo

teraz z braku snu gdyz jechalismy cala noc samochodem 1500km wiec padamy na twarz a jutro rano do pracy...

tego kogo nie odwiedzilam bedac w PL prosze o wybaczenie wytlumacze sie jutro

...... a tymczasem zmykam bo oczy mam jak japonka po kilku piwach... :)