Zakładki:
Dzieciaczkowo
Hobby
Pomieszkuje u
Zagladam do kuchni
free counters
RSS
niedziela, 28 lutego 2010

wszyscy wiedza jak wazne jest dokarmianie ptaszkow zima...

Mala Qoopka jak widac ta wiedze wyssala z mlekiem matki....nie pozwoli, zeby zaden ptak nawet gumowy glodowal...zawsze mozna go poczestowac na przyklad swoim obiadem :)

wtorek, 23 lutego 2010

top 10 ulubionych zajec Malej Q

1. uciekanie z przebieraka...mama widzi jeno falujace blade posladki oddalajace sie w szybkim tempie :)
2. wyjmowanie wszystkich ubranek z dolnych szafek...matka uklada najpierw, dziecko wyrzuca tak,ze fruwaja po calym pokoju...matka uklada raz, drugi....potem konczy sie cierpliwosc..i wrzuca wszystko spowrotem,zeby sie szuflada zamknela
3. darcie w strzepy kazdej napotkanej gazety, chusteczki higieniczne w drobne okruszki...matka sie cieszy, ze panele sa...bo wydziobywanie bialych skrawkow i z dlugowlosowego dywanu byloby ciekawym doswiadczeniem
4. proba sciagania sobie rajstop nie zdejmujac spodni
5.wspinanie sie na co sie da, szczegolnie na matki nogi od tylu ..
6. testowanie zebow na rodzicach ...slady gleboko widoczne w realu i w psychice rodzicieli
7.wyciskanie jedzenia w raczkach i patrzenie jak wyplywa miedzy palcami
8.bawienie sie elektronicznym programatorem pralki
9.rzucanie butelka na odleglosc
10.odrywanie naklejek, cen z wszystkiego ... pieknie z gracja 1 paluszkiem

Panna Q na spacerze z Tata

sobota, 20 lutego 2010

jak zobaczylam u cudawianki przepis na muffiny ala paczki nie moglam sie oprzec...uwielbiamy paczki a jesli nie pieczone w oleju to juz tym bardziej zachecily do wyprobowania...bo wiadomo...muffiny maja jedna przewage...robi sie szybko..zmywania malo a smak....oj...najlepsze muffinki jakie jedlismy wyprobujcie koniecznie !

MUFFINKI ALA PąCZKI

skladniki suche:
300g maki
3/4 lyzeczki proszku do pieczenia
3/4 lyzeczki sody oczyszczajacej
120g cukru (dalam 80g ja zawsze tne ilosc cukru z przyzwyczajenia :)

skladniki mokre:
175ml maslanki (dalam 280ml)
80ml oleju
1 jajko
1 nakretka ekstratu waniliowego

ponadto:
ulubiony dzem do srodka muffinek ( u mnie malinowy)
100g masla + 1/2 szklanki cukru (najlepiej drobnego) + 1 lyzeczka cynamonu + pol opakowania cukru wanilinowego do posypki


skladniki suche wymieszac w jednej misce, mokre rozbeltac w drugiej, polaczyc mieszajac lyzka niezbyt starannie , przelozyc do formy do muffinek, nakladajac troche ciasta,kleks dzemu i reszte ciasta...piec 20-25 minut w 180 stopniach.
po upieczeniu wyjac z formy i ostudzic.
rozpuscic maslo , w miseczce wymieszac oba rodzaje cukrow i cynamon. smarowac pedzlem muffiny i obsypywac cynamonowa posypka.
podawac od razu.

 


środa, 17 lutego 2010

babcia Malej Qoopki zawsze powtarzala,ze dopiero po dzieciach widac uplywajacy czas...i tak jest...dopiero co mielismy malego ssajacego bobasa, potem lezakujacego malego skrzata a teraz to juz mamy urwisa o szerokim usmiechu raczkujacym, stajacym przy meblach wszelakich..rodzice dla bezpieczenstwa chetnie wsadzili by mala Qoopke  w kask i kombinezon ludzika Michelin :) zeby miec pewnosc,ze jest bezpieczna odkrywajac zakamarki domu...

jak sobie pomysle,ze za niedlugo bedzie rokodkad jest z nami...to az wierzyc sie nie chce..

zeby uczcic 10 miesiac fotka z jezyczkiem :)

niedziela, 14 lutego 2010

Qoopka nie przypomina sobie zeby cos kiedys wygrala..ale zawsze musi byc ten 1 raz :)...

taki pisak blogowy jak ona...raz po raz wrzuca swoje wypociny w eter to lubi jak wie,ze ktos je czyta a juz najbardziej lubi czytac komentarze...bo wtedy czuje,ze jest jakis odzew, to chyba naturalne....

dlatego rowniez na zaprzyjaznionych blogach stara sie komentowac i okazalo sie,ze Monika zrobila konkurs na najbardziej komentujacego czytacza :) u niej no i Qoopka wygrala :))

oczy musiala przetrzec ze zdzwienia a juz najbardziej ucieszyla sie kiedy nagroda dotarla w sobote...takie oo cudenka dla mnie i Malej Q

dzieki Moniko jeszcze raz ...a tu znajdziecie jej blog :)

a na walentynki Qoopka szybko wykombinowala deser, zeby jakos oslodzic dzisiejszy dzien...

w lodowce znalazla i wykombinowala

MUS Z BIALEJ CZEKOLADY Z MALINAMI

250g sera mascarpone

250ml kremowki

pol tabliczki bialej czekolady

2 szkl mrozonych malin

lyzeczka zelatyny rozpuszczonej  w cieplej wodzie

cukier waniliowy

pistacje

 

czekolade rozpuscila w kapieli wodnej dodajac odrobine smietanki, kremowke ubila, dodala ser i czekolade...zamrozone maliny wrzucila do blendera i zmiksowala z zelatyna i cukrem waniliowym , przelozyla do pucharkow i ozdobila pistacjami...

odrobina slodkiego szalenstwa :) do gorzkiej kawy idealna :)

 

sobota, 13 lutego 2010

Tatus kontuzjowany przez 3 dni powraca do zdrowia ..a bylo to tak

mala Qoopka ciumkala kawalek slonego paluszka po czym jeps! zapodala Tatusiowi Q paluszek w oko ....

nastepnie bila sobie brawo :))

jako gratis usmiech popisowy o taki :

 

 

piątek, 12 lutego 2010

Mala Qoopka poki co woli mleko ewentualnie cebule badz cytryne :) ...za to qoopkowi rodzice uwielbiaja slodycze... od zawsze

na tlusty czwartek oponki z przepisu mojej mamy

1/2 kg maki, 1/2 szkl cukru,1/2 kg twarogu, 4 jaja, 2 opakowania cukru waniliowego,kostka masła lub margaryny, łyżeczka sodu oczyszczonej,łyżka octu, smalec lub olej do smażenia

Na stolnice wysypać mąkę dodać jajka utarte z cukrem, miękkie masło lub margaryne, zmielony twaróg,cukier waniliowy, sodę i ocet

zagnieść ciast tak aby dało się wałkować, wrazie koniecznosci dosypać mąki. rozwałkować placek na grubość 2 cm, szklanką wykrawać kółka  a kieliszkiem  małe dziurki

smażyć jak pączki w głębokim oleju, posypac cukrem pudrem

patent na odswiezenie paczkow jak i oponek jesli sa bez lukru oczywiscie wkladamy do delikatnie zwilzonej torebki papierowej i na chwile do nagrzanego piekarnika...po chwili znow smakuja jak dopiero co usmazone :)


poniedziałek, 08 lutego 2010


mala Qoopka idzie jak burza...a matka jakos na blogu niezbyt plodna....
a trzeba zapisac...zeby nie zapomniec

1. raczkuje na calego..gdyby do kolan przyczepic jej jakies wlochate szmatki moglaby polerowac panele tak,ze matka spokojnie moglaby sobie makijaz wykonac przegladajac sie w podlodze

2. staje na nozkach chwytajac sie czego sie da... troche sie jeszcze chwieje..ale uparcie wstaje,zeby co jakis czas pacnac na podloge przy niezlej amortyzacji ze strony pampersa
3. paluszkiem pokazuje wszystko co sie da lacznie z wkladaniem palca w oko swojej rodzicielki...
4. testuje swoje zebiszcza na czym popadnie rowniez na matce...
5. mowi "mama", "tata", "baba" " kicikici" (?) kota nie mamy :) i inne odglosy choc nie jest to jeszcze polaczone z   lokalizacja slowa w konkretnym obiekcie
6. ma fenomenalny chwyt pesetowy,ktory robil furore w rodzinie...kazdy paproch jest wziety chirurgicznie w dwa paluszki,
7. przerabiamy juz testowanie buntu i placzu,zeby wyprobowac matke i ojca... zwykle jak np, zabieraja chustki    nawilzajace,ktore mala Qoopka uparcie probuje ssac..chyba matka musi przezuc jedna taka chustke zeby wybadac co  to za smak tak kreci dziecko
8. zwiewa z przebieraka...zmiana pampersa wyglada jak operacja cyrkowa...
9. wstazki,kabelki rozpina miedzy lapkami i zaklada za glowe jak sztangista
10. ulubione zabawy: darcie gazet, zabawa tasma krawiecka, zdrapywanie naklejek ( tatus nauczyl :)), zabawa w chowanego z tata
a prezentuje sie tak :

 

wtorek, 02 lutego 2010

zacznijmy od poczatku...
lot do Polski godziny wieczorne....Matka Qoopka rozebrana przez celnikow...szeroki rozkrok wykrywacz metalu, niezadowolone niemowle w chuscie ...przeczesana torba na boku... rozebrana z butow , paskow itd probuje ubrac sie spowrotem 1 reka....wszyscy udaja,ze jest ok.
matka qoopka zgrzana jak rura od harley davidsona probuje zachowac dobry humor..
hala odlotow mala  Qoopka zarzadzila czas na bar mleczny....wiec gimnastyka,zeby znalezc dobre miejsce zeby nie "gorszyc" delikatnych anglikow....mission accomplished...
Matka Qoopka blogoslawi dzien kiedy wykupila priorytet w zaladunku na poklad...miejsce znalezione, z widokiem na pulchna angielke w szerokiej spodnicy golych nogach i wysokich kozakach...ktora caly lot masowala sie po swoich lysych kolanach :)))
2h lotu...Matka Qoopka dwojaca sie by zajac dziecko...gdy zapas zabawek sie wykonczyl stal sie cud...wyladowalismy...Syberia -20st....humor ciagle jest

1 tydzien pobytu w PL pod znakiem atrakcji extra dla Mamusi w stylu " oj matka ! zachcialo ci sie urlopu od macierzynstwa to masz! "
mala Qoopka zafundowala 1 polowe tygodnia ciezka asymilacja ,bedaca skutkiem przebywania tylko w towarzystwie Mamusi i Tatusia przez ostatnie 9 miesiecy...kazdy inny traktowany byl jako wrog numer 1!!!
Dziadkowie Malej Q w rozpaczy
Mala Qoopka przyklejona do matki 24h
2 polowa tygodnia zabkujemy na calego przy 39.9 st goraczce...nie spimy cale noce...jest cool!! matce odechciewa sie wszystkiego


2 tydzien cudowna przemiana...
matka Qoopka i jej tlace sie jeszcze marzenia o czasie dla siebie ulegaja materializacji
dziecko wreszcie uznaje reszte rodziny jako swoich
pozwala sie brac na rece nie okupujac tego rykiem a matka moze nawet oddalic sie dalej niz do toalety...jest i fryzjer i kosmetyczka i zakupy...rodzinka poznajaca Mala Q.
Mala raczkuje jak torpeda,staje przy meblach....zostala nauczona i pieknie klaszcze....kosi kosi itp :)
i tak nastapil szybki koniec tygodnia i znow lot..
zima jest dodatkowym problemem...bo trzeba kurtki zdjac ubrac...czuwac zeby dziecie sie nie zgrzalo itd...znow wyskakiwanie na lotnisku z czego sie dalo...potem prawie zagryzienie tlumu ludzi,ktory nie chcial przepuscic matki z dzieckiem ...
atrakcja na koniec bylo godzinne opoznienie...zapieci w pasy i unieruchomieni musielismy czekac,az zdrapia lod ze skrzydel...jako,ze byla to godzina 22 niemowle o tej porze ma 2 wyjscia albo spi albo ma dosyc i okazuje to dosadnie..u nas zadzialala opcja numer 2
z reszta nic dziwnego sama Matka miala ochote wystrzelic sie w kosmos...
wreszcie wystartowalismy po pol godzinie traumy...Mala Qoopka zasnela...Matka blogoslawila ten stan i bala sie poruszyc,zeby go nie przerwac..
dotarlismy..
UK przywitalo nas wiosna no...prawie..bo po mrozach polskich wszystko co nie balansuje w okolicach -10 jest wiosna...
Mala Qoopka na widok Taty oszalala...do dzis nacieszyc sie nie moze...
Matka przymykajac oko na 1 tydzien..wyjazd zalicza do udanych....i za niedlugo nastapi chyba powtorka z rozrywki ale juz w pelnym skladzie...
tymczasem powrot do rzeczywistosci :)

fota zwykla malpa bo aparatu nie zabralam....musialabym go chyba w zebach niesc :)