Zakładki:
Dzieciaczkowo
Hobby
Pomieszkuje u
Zagladam do kuchni
free counters
RSS
czwartek, 27 listopada 2008

w ramach kampanii antygabkowego chleba angielskiego testuje kolejne przepisy na pieczywo z uzyciem maszyny do chleba

po ostatniej porazce z bulkami razowymi,ktora wolalabym pominac ( urosly do wysokosci monet 5zl :) tym razem buly zakonczyly sie sukcesem

przepis sciagnelam od Dorotus   jedynie co to zamisat 500g maki pszennej dalam po 250g pszennej i razowej zeby troszke zdrowiej bylo

Składniki na 12 dużych bułeczek:

  • 500 g mąki pszennej (użyłam chlebowej) 
  • 1 łyżka cukru
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 7 g drożdży suchych (1 opakowanie) lub 14 g drożdży świeżych
  • 200 g jogurtu (naturalnego, greckiego, itp.)
  • 120 ml mleka
  • 1 jajko
  • 60 g masła
Dodatkowo:
  • 1 jajko do posmarowania
  • sezam do posypania

Wszystkie składniki na bułeczki włożyć do miski i zagnieść ciasto ( ja umieściłam je w maszynie do pieczenia chleba na wyrabianie i wyrośnięcie). Przykryć ściereczką i pozostawić do podwojenia objętości (około 1,5 h).

Wyrośnięte ciasto podzielić na 12 równych kawałków, z których uformować bułeczki. Kłaść na blaszce oprószonej mąką (można kłaść w niewielkich odległościach od siebie, by podczas pieczenia się zetknęły), przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na 40 minut.

Po wyrośnięciu posmarować roztrzepanym jajkiem, posypać sezamem. Piec w piekarniku rozgrzanym do 200ºC, przez 20 - 25 minut (piekłam krócej). Studzić na kratce.

 

poniedziałek, 24 listopada 2008

sasiad ubral choinke.... ;p

wiec na znak protestu odkopalam fotke i podaje przepis na super tarte letnia z owocami.

ciasto kruche

Składniki

- Półtorej szklanki mąki
- pół kostki masła
- 4-5 łyżek wody
- szczypta soli

Krem karpatkowy:
0.5 l mleka,
cukier waniliowy,
1 szkl. cukru,
2 łyżki mąki pszennej,
2 łyżki mąki ziemniaczanej,
1 margaryna.

owoce swieze do wyboru... teraz moga byc np kiwi, mandarynki albo brzoskwinie z puszki...

szybko zagniesc ciasto kruche, schlodzic min 30min w lodowce, podpiec na zloto 

Krem karpatkowy: 0.25 l mleka zagotować z cukrem i cukrem waniliowym. 0.25 l mleka rozmieszać z mąką pszenną i ziemniaczaną. Połączyć - gotując budyń. Zimny bydyń miksować z margaryną, aż powstanie krem do przełożenia ciasta.

wylozyc krem na kruchy spod poukladac owoce przybrac platkami migdalowymi....

gotowe :)

 

 

niedziela, 23 listopada 2008

spozniam sie :) z akcjami typu tydzien cola, orzechowy itd...

nieczesto sie zdarza zebym zdazyla zwykle zbieram przepisy i jak sie zabiore do roboty to juz co najmniej 2 tyg w plecy...

poniewaz Malzyk moj lubi tylko ciasta 'wilgotne' babki, ciasta piaskowe, ktore trzeba popychac lyzeczka badz rozcienczac w herbacie nie wchodza w gre

juz nawet moja mame wytrenowal i w domu jest haslo: "ziec przyjezdza wilgotne ciacho na stol a nie "suchotka" :)

tak wiec jak ujrzalam to ciacho na wielu blogach, i kazdy pisal jakie to ono jest miekkie i wilgotne wiedzialam,ze musze mu zrobic :)

ha! podbilam mu serducho tym wlasnie ciastem

robi sie mega szybko i bezwysilkowo jak muffinki ja dodalam dodatkowo kilka malin i powiem,ze to strzal w 10...bo daja one kwaskowosci i swiezosci wspaniale pasuja do czekolady szkoda,ze nie dalam ich wiecej 

przepis cytuje min za Majanka i Agatek

Składniki:
250 g masła miękkiego
250 g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
300 g cukru brązowego- dalam 150g
3 łyżki kakao – z czubkiem
Szczypta sody
200 ml coli
75 ml mleka
2 jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

swieze maliny

Przygotowanie
Rozgrzać piekarnik. Mąkę, cukier, kakao, proszek i sodę wymieszać. Masło, wanilię, colę, mleko i jajka pomieszać, dodać do suchych składników, delikatnie pomieszać. powtykac malinki :) Przełożyć do brytfanny. Piec ok. 40 min. Wystudzić. Spalaszowac :)

 

wtorek, 18 listopada 2008

az mi wlasny Maz wypomnial,ze cos blog zaniedbuje... czyli gdzies tam poczytuje go od czasu do czasu ;)

a u mnie jakos tak..... werwy brak...

jesien mnie troche przytlacza, budze sie ciemno wracam z pracy ciemno....

zero powera....

brzuszek rosnie ochoczo... czekam,az mnie male zacznie kopac porzadnie tak zebym nie miala watpliwosci czy to ono czy jednak moze znow tylko fatamorgana jelitowa...

w pracy nastroje cinkie jak barszcz nikomu sie nie chce wysilac...

w sklepach juz dawno lypia na mnie renifery, ale swiat jeszcze nie chce czuc zeby sie nie opatrzec, chociaz trudno ignorowac last xmas .... zawodzace z glosnikow...

ide robic comfort food ...ryz budyniowy z jablkami i cynamonem... ulubiony deser Malzyka ... i ja nie pogardze....

niedziela, 09 listopada 2008
jestem...
melduje sie chociaz wciaz dopieszczajaca nowe mieszkanko, rozwieszajaca obrazki tu i owdzie.... lypiac co rusz w lustro obserwujac rosnacy brzuszek :)))
w poniedzialek w firmie oznajmiono nam,ze zamykaja nasze biuro.... firma miewa sie super otwieraja filie w Afryce i Australii ale sorry-batory was zamykamy....
mysle,ze odglos upadajacych szczek slychac bylo nawet na parterze...
kazdy z nas zostal postawiony przed wyborem.... zwolnienie badz przeniesienie do innego oddzialu
ze wzgledu,ze funkcjonuje teraz w opcji 2w1 nie mam innego wyboru jak od stycznia stac sie zwierzatkiem pociagowym i dojezdzac do roboty 1,5h w jedna strone ciuchcia....
az do momentu,az przyjdzie mi isc na urlop macierzynski co nastapi ok4 tyg przed rozwiazaniem...
caly ten tydzien byl dziwny.... nikt sie w pracy nie przykladal...nikt sie skupic nie mogl...
ciagle tylko kursy kawka-herbatka ale coz...
takie zycie...
iby ten tydzien byl lepszy....