Zakładki:
Dzieciaczkowo
Hobby
Pomieszkuje u
Zagladam do kuchni
free counters
RSS
czwartek, 27 marca 2008

wyskoczylam do kraju na te swieta :) zeby miedzy innymi pogrzebac w 2 dni miesiac wylewania potow na silowni ..ale jak tu sie oprzec sernikowi, zurkowi i babce  ....?? nie da rady

musze sie pochwalic,ze wybralam w 1 dzien suknie tak tak :) sama w to nie wierze

ja,ktora analizuje wszystko miesiacami nie bedac pewna do konca niczego , tym razem mi sie udalo

teraz siedze ze stosem ulotek z targow slubnych i musze podejmowac kolejne decyzje : zaproszenia ,zawieszki bileciki i tysiace innych rzeczy...ale w sumie raz sie ma slub :) przynajmniej tak powinno byc wiec mam nadzieje,ze ten czas nie bedzie dla mnie az tak stresujacy

gdybym mogla wygospodarowac chociaz tydzien na podroz poslubna bylabym najszczesliwsza panna mloda

nie wiem czy pozwoli na to czas ...dni urlopowe kurcza sie w zastraszajacym tempie...

ale w koncu wszystkie drogi prowadza do Rzymu mam nadzieje,ze nasze tez :)

P.S. dziekuje wszystkim za zyczenia, przez ten wyjazd tak jakos wyszlo....skleroza 

albo cos czym lubie sie tlumaczyc jak ktos widzial NEMO to wie :) cierpiala na to rybka Dori

mianowicie short term memory loss :))

środa, 12 marca 2008

probuje jesc tak jak powinno sie jesc ...czyli cieply posilek w ciagu dnia a nie po powrocie do domu

poniewaz,wieczorami laduje na silowni nie moge jesc przed wyjsciem bo zapewne ujawnilabym zawartosc mojego obiadu wszystkim cwiczacym, a tego nie chce

tak wiec ochoczo gotuje nocami zeby odgrzac sobie papu w pracy w mikrofali

probowalam znalezc jakas alternatywe , zeby moze zjesc na miescie ale mam do wyboru 3 McDonaldy 1 Burger King najbardziej zdrowe sa Subway'e ale tam w zasadzie i tak dostaje kanapke tyle ze na cieplo i swiezo zrobiona , jednak wciaz tylko kanapka a organizm sie domaga normalnego obiadu.

i tak dzis przynioslam do pracy gulasz z kurczaka, sos jogurtowy i kasze kuskkus

kolezanka wchodzi do kuchni :

K: co to jest ???

Ja: obiad :)

K: a to zolte ?

J: kuskus

K: BLEEEEEEEEE 

J: czemu ble? probowalas?

K: nie ale widze male zolte kulki to musi byc paskudne !

 

i gadaj tu do Anglika

wszystko co wyglada inaczej niz bulka z miechem i frytkami nie nadaje sie do jedzenia...

jednak wszystko przebija kasjerka w tesco pokazujac na pietruszke zapytala mnie  co to jest i czy to sie je ? bo ona 1 raz to widzi na oczy....  

bez komentarza :))) 

sobota, 08 marca 2008

ten rok zaczal sie dla nas wyjatkowo slabo.... ale chyba nareszcie przychodzi odmiana i plany zaczynaja sie kroic w bardziej jasnych barwach

zeby uczcic jakos ta chwile wyladowalam w kuchni dajac kolejna szanse piecykowi na gaz ...wrrr jak tylko przeniesiemy sie w koncu do wlasnych 4 katow kupie sobie taki piekarnik,ze Nigella bedzie mogla sie schowac :D

przepis z kwestii smaku

mi wyszlo bardzo niskie gdyz nie mialam mniejszej blachy ale smak wysmienity polecam !

Polewa:

  • 400 g cukru pudru dalam 3 lyzeczki :D
  • 100 g kremowego serka, np. Philadelphia / dalam 200g
  • 50 g masła
Ciasto:
  • 2 jaja
  • 200 g brązowego cukru dalam oczywiscie polowe porcji
  • 150 ml oleju roślinnego
  • 200 g drobno startej marchewki
  • 50 g posiekanych orzechów włoskich
  • 75 g drobno pokrojonego ananasa (świeżego lub z puszki)
  • 50 g wiórków kokosowych
  • 200 g mąki
  • po 1 łyżeczce: cynamonu, sody, soli
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia


Polewa:
Mikserem utarlam serek wraz z masłem. Dodalam cukier puder, w 3 częściach, cały czas ucierając pomiędzy kolejnymi partiami. Wstawilam do lodówki, aby polewa lekko stężała.

Ciasto: ubilam mikserem jaja z cukrem, dodalam olej i make , reszte skladnikow wymieszalam lyzka pieklam okolo 40 min

czwartek, 06 marca 2008

wiem wiem....wstyd jak juz dawno nie umiescilam notki, pewnie juz wszystkim nawet te gofry obrzydly..

ale czasami czlek tak ma, a raczej nie ma :

co nowego u mnie?? a no przelamalam sie moi drodzy i tak jak obiecalam sobie w styczniu ( mamy marzec ups!) wyladowalam w przybytku, w ktorym rzezbi sie miesnie, wytapia tluszcz i wykreca recznik od nadmiernej wilgoci :)

zanim trafilam tu gdzie jestem, zdazylam zwiedzic  dwa inne fitness kluby i tak :

1. wersja tansza ale na oko ok ..

mina zrobila sie w wdzieczna podkowke po zrobieniu rundki w celu obadania terytorium....

na plywalni woda miala niebezpieczny poziom ze wzgledu na ilosc osob przebywajacych w wodzie ( nie musze przypominac rozmiarowki angielskiego narodu)

na zajeciach fitness panienki upakowane jak sardynki uwazaly co by nie spoliczkowac przy najmniejszym ruchu pani obok

widok silowni dopelnil wszystkiego : raczej nie widok zapach...musze pisac wiecej???

2. wersja ultra droga: strzezony parking, karty czlonkowskie ze zdjeciem, szkoda ze nie pobieraja DNA albo odciskow palcow.....

oprowadzila nas blondi, typ ktorego nie trawie czyli zachwycajaca sie wszystkim mieszkacie tu i tu CUDOWNIE !!! skad jestescie? z Polski UROCZO !!!! aaaaaaaaaaa!!! nie dziekuje... mam krwiozercze mysli jak widze taka oblude, ktora nazywa sie: bede slodkopierdzaca tylko daj mi tez 130funtow/miesiac

ja chyba ogolnie zle sie czuje w takich miejscach gdzie sie czuje,ze polowa ludzi placi ciezkie pieniadze,zeby sie pokazac wytapetowanym logo NIKE, ADIDAS itd panowie podrywaja wysportowane wysolariowane malolaty , a dziewczeta najpierw sprawdzaja jakim autkiem podjechal mlodzieniec

w akcie desperacji pomoglo mi google :) znalazlam fitness club niedaleko mnie

decyzja : jedziemy

no i zajechalismy pod osrodek z plyty obornickiej ... przynajmniej tak wygladal

oj skrzywilam sie niemilosiernie ale P.skandowal jak blondynka DAJ MU SZANSE !! no i dalam

no i zostalam bo dostalam to co chcialam : czyli klub z odpowiednim,sprzetem, basen itd za rozsadna cene... a juz wzruszyl mnie pan, obslugujacy , ktory WIE gdzie jest Polska mimo,ze nie ma 60 lat tylko moze z 30, poza tym ma poczucie humoru i od razu wypowiedzial nasze imiona bez kaleczenia ( jak on to zrobil do dzis nie wiem, bo PIOTR do najlatwiejszych wyrazow dla wyspiarzy nie nalezy :)

tak wiec rozpoczelam walke z sadelkiem co by sie zmiescic w slubna kieckie

P. wyciska ciezary i pedaluje na rowerkach... a ja po zajeciach z jogi dzis trafilam na zajecia :

brzuszki-uda i posladki ale pech chcial,ze pani tej co zwykle nie bylo ale przyslala zastepstwo

jak grzecznie czekalam na rozpoczecie zajec lypalam na dosyc rozwinieta pania,ktora wygladala jak G.I.JANE.... no i jak sie okazalo to bylo zastepstwo....zastepstwo ,ktore zaserwowalo nam dzis cwiczenia jak z Royal Navy i przypuszczam,ze jutro bede miala problemy z poruszaniem sie, a nawet z klikaniem myszka ...wciaz slysze and one and two....