Zakładki:
Dzieciaczkowo
Hobby
Pomieszkuje u
Zagladam do kuchni
free counters
RSS
poniedziałek, 30 marca 2009

czuje sie jak pokaznej wielkosci slon....

sapie, dyszy.... toczy sie...

od kilku dni normalnie czuje,ze czas jest juz blisko....

nie posiada wagi...ale w sklepie nie mogla sie oprzec i wskoczyla na taka z wystawy...

prawie zeszla na zawal...

oby te teorie o zrzucaniu wagi przez karmienie piersia byly prawdziwe...

mini qoopka bedzie musiala pewnie byc na cycu do uzyskania pelnoletnosci zeby przywrocic mamci pierwotna forme ....

trudno 

bedziemy sie martwic pozniej ....

 

czwartek, 26 marca 2009

dopadl qoopke ...

sprzata,czysci.... pierze prasuje...uklada malutkie ubranka

odcina od nich polmetrowe metki ( doslownie :)

probuje wykorzystac czas wolny.... 

torbe do szpitala juz niby zaczyna pakowac.. tak 'na wszelki wypadek'

odlicza czas... i ten countdown wprowadza lekki stres...

mala qoopka wierci sie sie niesamowicie... brzuch duzej qoopki jeszcze troche i nie wytrzyma tego przeciagania :D

wypinania nozek , lapek i mini dupki....

pokoik juz prawie skonczony ..na scianach kroluja zwierzaczki z dzungli.... 

zasuwam tym krokiem pingwina emeryta poki moge...chociaz brzuch juz mam prawie miedzy kolanami :)

a na oslode.. ciasto marchewkowe M.Gessler

1 i 1/4 szkl. oleju

4 jaja

2 szkl. drobno utartej marchewki

2 szkl. mąki 2 szkl. cukru

2 łyżeczki proszku do pieczenia

2 łyżeczki cynamonu

2 łyżeczki sody szczypta soli

orzechy, rodzynki

Jaja utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodawać stopniowo mąkę i olej, na końcu marchew, proszek do pieczenia, sodę, cynamon, orzechy i rodzynki. Piec w temp. 180 st., ok. 40 min.

Polewa: czubata łyżka kakao

4 łyżeczki cukru łyżeczka masła

2 łyżeczki zimnej wody

Wszystkie składniki połączyć i gotować na bardzo małym ogniu aż do rozpuszczenia cukru. Smarować zimne ciacho

Pyszne z serkiem waniliowym

 

 

 

poniedziałek, 23 marca 2009

rozpoczelam czas wolny....

dziwne uczucie...bez smyczy ( projektu)

bez pociagow...bez "szybko szybko bo czas leci"...a rysunki trzeba skonczyc...

dzis pierwszy dzien gdzie w spokoju na sofie pod kocem jadlam sniadanie w towarzystwie DD tvn

zaczyna mi sie podobac chociaz,czuje czasami,ze jak to tyle mam czasu?? niemozliwe 

rano pojechalam na zakupy za 3 podjesciem udalo mi sie zrealizowac karte,ktora sprezentowala mi firma

Mala stala sie posiadaczka karuzelki nad lozeczkiem... i kilku innych drobiazgow...

chyba i tak dlugo pociagnelam..... i teraz mam chwile dla siebie

chce jak najlepiej przygotowac sie do 'tego dnia'

pozalatwiac sprawy,ktore zawsze czekaly na 'pozniej'

poleniuchowac troche ...pospac...

zanim zycie nocne zmieni sie w cyc-pielucha-cyc-pielucha.. :D

i zycie nigdy juz nie bedzie takie samo.....

 

 

 

piątek, 20 marca 2009

to narod przewidywalny...

po 3 latach tutaj jestem wstanie przewidziec ich zachowania ze szwajcarska precyzja

od 3 dni swieci slonce...jest cudna pogoda i to oznacza,ze na 4 dzien wszyscy wyjma kosiarki i zacznie sie oficjalnie wiosna od strzyzenia trawnikow, ktore ledwo co zdolaly wykielkowac po zimie.....

nasza wspaniala sasiadka wyjela juz swoje eksponaty na trawnik

i ja tak na serio podejrzewam ja o jakies germanskie korzenie

gdyz jak wygladam przez okno z jej trawnika lypie na mnie

baran, prosiak, kaczka i kura w skali 1:1 i slimak w skali 10:1 

tylko krasnali brak.....

anglicy jest to wyjatkowo latwy narod do manipulowania

media kieruja nimi jak chca... i kazdy im wierzy bezapelacyjnie

najlepsze jest to,ze standardowy anglik nawet sie nie wysili, zeby sprawdzic, czy to co serwuja mu ci tam na gorze jest zgodne z prawda, czy nie

maja pelne zaufanie do rzadzacych i to jest dla mnie niesamowitym przejawem glupoty ...niestety

mamy kilku znajomych, tubylcow, ktorzy wiedza o tym doskonale , ba ...ubolewaja nad tym

jednak nasze doswiadczenie pokazuje,ze sa to jedynie ludzie , ktorzy podrozuja

gdyz brytyjczycy dziela sie bowiem, na tych co mysla,ze wszystko zostalo wynalezione u nich na wyspie lacznie z kolem, ogniem i pizza

ktorzy jednak nigdy z wlasnego kraju nie wyjechali no moze ewentualnie do hiszpanii i turcji ( jedyne kraje, ktore kojarza gdyz wyruszaja tam na swoje ciezko wykupione za karty kredytowe wakacje)

ale nie jada sie bratac z nowa kultura....jada do swoich angielskich kurortow , gdzie podaja im na sniadanie fasolke a na obiad fish'n'chips....

druga grupa mniejszosciowa niestety, to Ci co bywaja....poza wyspa, wiedza kto to Sarkozy, gdzie lezy Sydney itd i ze sprobowanie jakis lokalnych smakolykow w innym kraju nie skonczy sie dla nich smiercia...

nasi angielscy przyjaciele, powiedzieli nam np ze ich znajomi sie im dziwia ,ze jak mogli pojechac do Polski to raz... i jak moga sie z nami zadawac... 

na pytanie, czy ci ludzie mieli do czynienia kiedykolwiek z Polakami odpowiedz brzmi nie.... bo to przeciez Polacy...cala ich wiedza opiera sie na tym co przeczytaja w Daily Mirror albo w Metro gdzie oczywiscie opinie bywaja rozne....

i to im wystarczy.....

przykre lecz prawdziwe...

konserwatyzm angielski,ktory mnie ostatnio powalil:

Brytyjczycy nie lubia juz tu Hugh Laurie'go ( drHousa) bo jako Brtyjczyk z krwi i kosci, posluguje sie w tym serialu akcentem amerykanskim....a tak NIE WYPADA....... Anglikowi....

nie mam wiecej pytan......

 

wtorek, 17 marca 2009

licze dni,zeby wreszcie odsapnac....

skoncze projekt i wreszcie na 100% bede mogla rozwinac swoj syndrom 'wicia gniazda'

poki co weekendy spedzamy na zakupie wszystkich niezbednych rzeczy dla malej

wieczorami prasuje gore spioszkow i  pieluszek tetrowych :D

i tak 50% ciuszkow jest rozowa bo kazdy gosc zostawia rozowe spioszki wiec mimo wszystko nikt nie bedzie mial watpliwosci co do plci....

ciagle po glowie nam chodzi pytanie

jaka ona bedzie.... jaki charakter....czy bedzie cichym aniolkowatym niemowlakiem po Tatusiu czy wyjcem po Mamusi.... coraz czesciej obija sie o zwoje w mojej glowie mysl o porodzie...

nie o bolu..

bol jest zwykle do przejscia....

jedynie obawa czy wszystko pojdzie dobrze, zeby Mala byla zdrowa...nic innego sie nie liczy

poki co prostuje swoje lapki w moim brzuchu, bo juz pozycja 'po turecku' chyba jej troszke obrzydla 

ja za to mam ubaw lapiac i zgadujac, ktora nozka , ktora raczka wybrzusza sie u mnie...

chociaz nie staram sie byc ( mam nadzieje) nawiedzona ciezarowka, ktora nawija jedynie o swoim stanie...

nie uzalam sie nad soba, uwazam ,ze poki co caly okres jest dla mnie laskawy ....

kolezanka okazala mi ostatnio swoje zdziwienie

jak ja moge mowic,ze ciaza to jest wspanialy okres...

bo rozstepy, bo kilogramy, bo spuchniete palce, nogi .... zgaga itd....bol tego i tamtego....

i ze mam przestac idealizowac to wszystko...

a prawda jest taka, ze bywaja gorsze dni, nie zaprzeczam...

i moze to hormony.... powoduja ta radosc...

ale bez wzgledu na przyczyne 

uwazam,ze to jest niezaprzeczalnie cud.... 

i docenic to moze jedynie ktos, kto to przezyl....

za slodki ten wpis??? trudno

troche miodku zawsze sie przyda :)

 

 

piątek, 13 marca 2009

ostatnio w qoopkowej lodowce gosci czesto jogurt mullera taki jak polska fantazja czyli jogurt naturalny plus kacik z dzemem owocowym lub kulkami w czekoladzie....

maz Qoopki oczywiscie preferuje to czekoladowe...

Qoopka bedac wczoraj na zakupach sprawdzila wartosc kaloryczna, ktora przemawiala na korzysc jogurtu z dzemikiem....

dzisiaj rano

Q: Kochanie kupilam Ci twoj ulubiony Kacikowy Jogurt... :) usmiech oczekujacy pochwalenia

Maz Q : :))) to super... podchodzi do lodowki

Q: usmiech satysfakcji :D

MQ...ale...( tu nastapila mina w podkowke ;/)   ten jest z dzemem....

Q: tak bo zdrowszy nastepnym razem bedzie z czeko-kulkami, probuje wybrnac zwyciesko qoopka

MQ: ale ja wole z qoolkami bo one chrupia....

i co teraz??? BEDE MUSIAL SCHRUPAC OPAKOWANIE :))))))

..........................................

od razu mam lepszy humor od rana :D

poniedziałek, 09 marca 2009

dziekuje za nominacje Lemontea...nie wszyscy moga zajrzec bo to blog zamkniety

niemniej czuje sie zaszczycona :D

 zasady:

Po otrzymaniu nagrody umieszczamy na swoim blogu logo Kreativ Blogger oraz informujemy kto przyznal nam wyroznienie.
Nominujemy 7 lub wiecej blogow i podajemy link do kazdego z nich.
Informujemy wyroznionego o nominacji w komentarzu na jego blogu.

Moje nominacje :

 

Lemontea

Bubalah

Fajerwerke

Iis11

Ganie76

Majanke

Olalala77

cala reszta ukryta po lewej stronie bloga w zakladkach zasluguje rowniez na duze uznanie z mojej strony...

i tak widzicie po statystykach ,ze bywam u Was codziennie :)

 

 

niedziela, 08 marca 2009

ma tak, ze jak cos zaplanuje a nie idzie po jej mysli to zaraz jest zla

niby czasem sa to duperele wielkie ale jak i tak sie posypie to qoopka ma dzien do bani

no i sobota byla troche taka wlasnie...niebardzo...jak jedno sie nie uda to i potem zapalu brak

w piatek wieczorem qoopka snila o sobotnich zakupkach dla malej qoopki

jaki to piekny ergonomiczny materacyk wybierze, jak bedzie mial w srodku bajerki na sprezynkach, ktore zbuduja malej plecki twarde jak biscotti z Italii...

jak to moze kupi ciuszek taki i jeszcze inny no i moze nawet jakis rozowy "zeby nie bylo" :)

i czesciowo zaplaci karta upominkowa ,ktora dla zmazania zadanych ran na odchodne ofiarowala jej firma ....

no i dupka....

z reszta qoopka powinna byc zahartowana ale chyba jednak zawsze tli sie ten malutki plomyk nadziei...ze moze firma chciala sie zrehabilitowac.... i ze moze na chwile zapomini o tym ostatnim poltora miesiacu walki o swoje i wtedy ten piekny sznureczek nanizanych marzen....

ktory zgasila pani zza lady...

PzL "karta jest nieaktywna"

q: jak to ???

PzL: "no tak to "

q ( w myslach  ) no k--- "£$%^&* wiedzialam ,ze to bedzie za piekne....

PzL: (zapalila mniejszy plomyk ,ale ciagle plomyk) moze sprobujemy w innej kasie 

q : taaak dawaj ! dawaj!

bieglysmy wiec tak razem.... na drugi koniec sklepu zawiewajac spioszkami wiszacymi na haczykach...omijajac klientow rozmiaru 1,10m niczym slalom gigant...

i tak zgasl drugi plomyk....

karta pokazala nam srodkowy paluszek.... PzL usmiechnela sie z politowaniem i rzekla : trzeba reklamowac....ma pani paragon...??
q: taaa jasne mam paragon bo ja sobie sama kupilam karte upominkowa i zapomnialam za nia zaplacic !!!

niech to wszystko  "£$%^&*(

i tak opadl nastroj zakupowy.... potem juz wszystko w sklepie bylo "BE" to nieladne to za drogie....

zrobilo sie za cieplo za tloczno ..... wiec qoopka rzucila do Mezyka :WYCHODZIMY!

i tak skonczyla sie sobota..... 

no i teraz czekamy na odbudowanie nastroju zakupowego oby zdazyl przed nastepnym weekendem

 

P.S.

na oslode Mercedes Malej Qoopki :) dostarczony w piatek...

 

 

 

piątek, 06 marca 2009

to ile nerwow zjadla mi moja firma przez ostatnie poltora miesiaca... to glowa mala

nie bede opisywac.... niektorzy wiedza co i jak...

tak czy inaczej czulam sie jak osoba, o ktorej inni mysla,ze albo bede nierozgarnieta i z tych co sie nie upominaja o swoje bo nie jestem stad...

bo pewnie jestem niekumata na tyle, zeby wiedziec jakie sa moje prawa, dowiedziec sie i przeczytac co mi przysluguje a co nie....

albo ,ze jestem za strachliwa ,zeby walczyc o swoje.... i nie tupie nozka bo jestem za grzeczna...

nic z tych rzeczy....grzeczna to moze i jestem ale i stanowcza i napluc sobie na czolko nie dam

tak wiec po wielkich trudach dzis zakonczylam moja przygode z brytyjskimi kolejami....obym nigdy nie musiala tego powtarzac...

jeszcze 2 tyg pracuje w domu konczac projekt a potem...poswiecam sie do konca Maluszkowi ,ktory rozpycha sie w moim brzuchu....

firma chociaz na koniec sie wysilila i kwiatki mi dali.... i karte na wykorzystanie w sklepie dzieciecym wiec mozecie liczyc na kolejna porcje fotek spiochow i innych gadzetow :)))

no i bryka dzis przyszla tez beda fotki a co! :)