Zakładki:
Dzieciaczkowo
Hobby
Pomieszkuje u
Zagladam do kuchni
free counters
RSS
poniedziałek, 28 kwietnia 2008

wszyscy moi angielscy znajomi smieja sie,ze z powodzeniem moglabym pisac poradniki dla uzytkownikow internetu

w mojej wyspiarskiej karierze to moj 3 dostawca internetu,

do perfekcji opanowalam mieszanie w blotem ludzikow z tzw customer service, gdzie siedza istoty majace takie pojecie o intenecie i serwerach jak zakonnica o kamasutrze

wynika to z tak prozaicznej rzeczy jak to, ze mam pecha

albo nie mam netu bo COSTAM, bo blad na linii, bo serwer padl, bo za duzo klientow na linii, bo wypadek , kleska zywiolowa itp itd

ale ja niestety nie dam sobie w kasze dmuchac i nie bede placic za cos czego nie ma wiec tocze nieustanna walke z providerami internetu

do sukcesu moge zaliczyc fakt,ze udalo mi sie rozwiazac kontrakt z virgin i teraz przeskoczylam na nastepna firme niby najlepsza na rynku...

dostalam modem, plyty cd, swietnie mnie informowali o tym gdzie jest paczka co sie dzieje, kiedy co podlacza i koniec koncow dostalam maila,ze moge sie cieszyc netem tylko mam podlaczyc modem

no i OCZYWISCIE wielkie nic

nie ma netu bo.....blad na linii znowu!!!! musimy wyslac inzynierow czyt. czekaj tydzien az sie cos wydarzy .... jakos sie udalo, niby jest a czasem go nie ma ... obserwacje modemu i migajacych lampek przeprowadzam na biezaco wiec poki jestem online wklejam wam PLUSZKI, ktore chodzily za mna,az w koncu musialam je zrobic

przepis od dorotus ... zrobilam je z masa orzechow, dzemem i makiem... polecam sa wysmienite

 

 

poniedziałek, 14 kwietnia 2008

nasz krotki sobotni wypad

 

 

 

 

 

 

wtorek, 08 kwietnia 2008

w piatek wlasciele mieszkania wymienia nam piecyk :) piszac to mam usmiech dookola glowy

wczoraj na pozegnanie naszego reliktu upieklam w nim male serniczki , ktore kiedys widzialam u Liski ale nie pamietalam przepisu wiec zrobilam swoja wlasna wariacje, bo chcialam wykorzystac ser bialy kupiony w asdzie jak zobaczylam napis TWARÓG to zamarlam i musialam go kupic bo jak pogardzic polskim produktem ,ktory tak sie ladnie wybijal na tle bialego angielskiego serka grani z obfita zawartoscia soli :)

wiec wykorzystujac forme do muffinek:

zmielilam herbatniki digestive i zmieszalam z rozpuszczonym maslem wykleilam dolki i wsadzilam do lodowki,zeby stwardnialy

250g gladkiego twarogu zmiksowalam z zoltkiem i 3/4 szkl mleka 1 cukrem waniliowym i 1/3 paczka budyniu waniliowego, ostroznie wymieszalam z ubita piana z 1 bialka

wypelnilam dolki masa serowa, pieklam ok 20 minut i polalam rozpuszczonym dzemem malinowym

mowie Wam pycha! smakowalo lepiej niz wygladalo :)

 

 

niedziela, 06 kwietnia 2008
ostatnie moje zycie wygladalo dosc monotonnie praca-dom-praca itd... wialo nuda

P. rozchorowal sie tak wiec okupuje sofe w salonie i przez ostatnie 2 tygodnie nie dzialo sie nic ciekawego tak tez notek brak na blogu ale dzis bylo dosyc ciekawie wiec Wam opowiem :)

moj przyszly Miauzonek chcial mi zrobic niespodzianke i w poludnie zarzadzil wypelnienie termosu kawa i zrobienie kanapek bo jedziemy na wyprawe :)

jak to zwykle u mnie pojawil sie duch malego harcerza uwielbiam wyprawy... nawet jak nie wychodze z auta bo np jest fatalna pogoda...lubimy przemieszczac sie w czasie i ogladac swiat zza szyb.

zapowiadalo sie uroczo :)

jedziemy i slysze : trzeba zatankowac ...

no ok trzeba to trzeba do stacji 17 mil....

muzyczka w tle ja ogladam drzewka i krzaczki z usmiechem od osemki do osemki i nagle.....

P: UPS.....Kochanie ....eeee...

Ja: eeee ??? znaczy co??

P. eee no silnik zgasl ... i zostalam obdarowana usmiechem trzylatka, ktory zgubil chomika

Ja: jak @$#$%#%^$^& zgasl??

P: no chyba nie mamy benzyny :usmiech nr 3 chomik+swinka morska

Ja opadlam z sil nie mialam ochoty wyglaszac przemowien na temat ile razy ci mowilam....

gdyz kwestia kontrolek w naszym zwiazku jest szeroko komentowana

tzn : ja reaguje alergicznie na wszystko co raczy zamrugac na mojej desce rozdzielczej

P. za to uwaza,ze wszystko ma pod kontrola wie ile benzynki starczy i ile mozna nadwyrezac zyczliwosci owej palacej sie upiornie lampki

ale kontynuuje moja opowiesc....

autko elegancko zdechlo i toczylo sie na autostradzie z gorki i wyzionelo ducha na szczescie przy pomaranczowym telefoniku alarmowym

i wtedy oczywiscie JA musialam zaczac dzialac gdyz dzialka dzwonienia niestety nalezy do mnie

wiec z lekko dymiaca czaszka poczulam sie jak w filmie...

(musze sie przyznac to moj pierwszy raz wzywania pomocy w taki sposob niestety nie moglismy pchac auta 17 mil autostrada  )

wiec przedyskutowalam z pania z pomaranczowego telefonu moja sytuacje ... wypytala mi sie o wszystko jak najlepszy oficer gestapo

po czym powiedziala,ze zadzwoni do AA firmy dla niewtajemniczonych co ratuje takich osiolkow jak my i innych z popsutymi pojazdami... poniewaz mamy wykupione ubezp. mimochodem jako efekt posiadania lepsiejszego konta w banku ( blogoslawie ten dzien, w ktorym zalozylismy je w tym a nie w innym banku)

i panienka miala oddzwonic za moment

po raczej zlych doswiadczeniach z paniami z dzialow obslugi klienta przewidywalam nas oboje zamieniajacych sie w fikusny sopelek lodu gdyz oczywiscie zaczal padac snieg... tak tak snieg w kwietniu

ale NIE! pani zadzwonila za minute powiedziala,ze panowie z brygady AA beda po nas za 16 minut...

po nastepnej minucie dostalismy smsa bezposrednio od nich,ze beda za minut 13 ....wiec sobie sterczelismy powiewajac na wietrze i obserwujac jak dokladnie na przeciwko po drugie stronie autostrady panienka w identycznym autku kolor marka itd wzywala pomoc przez pomaranczowy telefon

oczom nie wierzylismy dejavu czy jak....
 w miedzyczasie zaliczylismy wizytacje panow z utrzymania autostrad pytajacych czy aby na pewno wszystko ok czy moze kocyk bysmy chcieli ??? czy pomoc juz jedzie  oczy mialam wielkie jak kola od wozu :) ze zdziwienia I LOVE ENGLAND wtedy prawie wytatuowalam sobie na posladku

po 13 minutach pojawil sie zolty van z przemilym kierowca z kanisterkiem benzyny zatankowal nas powiedzial gdzie jest nablizsza stacja, powiedzial jak mamy sie wlaczyc do ruchu i zyczyl BON VOYAGE!!!

do dzis nie moge uwierzyc, jak to wszystko sie ladnie roziazalo ...pierwszy raz bylo idealnie bezbolesnie szybko i profesjonalnie
nie liczac fioletowych uszu z zimna i ilosci podskokow na poboczu w celu rozgrzania co wzbudzalo ogolne zaciekawienie kierowcow... to byl na prawde fajny dzien :)
pozdrawiam wszystkich goraco :) Wasza drogowa QOOPKA