Zakładki:
Dzieciaczkowo
Hobby
Pomieszkuje u
Zagladam do kuchni
free counters
RSS
czwartek, 30 lipca 2009

mala Qoopka pcha wszystko :)

* raczke

* obie raczki

* najchetniej raczki rodzicow tez..

* plus wszystko co sie nawinie od pieluszki po wlasne rekawki az po zabawki

i czesto nastepuje zdziwiona mina,ze sie w buzi nie miesci :)

Mini Qoopka zrobila rowniez postepy w gaworzeniu i czasem matka ma wrazenie,ze ona faktycznie chce nam przekazac jakas zaszyfrowana inteligentna tresc tylko ubiera ja w te swoje hieroglify...

czesto sie tez zamysla z takim skupieniem na tej swojej malej twarzyczce...ze jestem pewna,ze w jej glowie nie przeplataja sie mysli jedynie o mleku :)

no i ten smiech spontaniczny, radosny....poezja dla uszu rodziow...ech rodzice to jednak zwykle maja niezlego bzika na punkcie wlasnego dziecka...nie odbiegamy w tej kwestii od normy :) tak widocznie musi byc :)

 

 

 

piątek, 24 lipca 2009

bywa tak,ze Qoopka ma ochote na jablka wiec zakupuje kilogramy

znosi ciezkie siaty do domu po czym ochota zanika z predkoscia swiatla...

i potem jak bumerang wracaja wyrzuty sumienia gdy widzi pierwsze zmarszczki na owocach...

wiec szybko kombinuje  sie jak sie ich pozbyc i tak na predce bujajac noga fotelik z Mala Q, spiewajac piosenki co by zajac mloda panne i smazac jablka w expresowym tempie mamy szarlotke z przepisu Asi z Kwestii Smaku

oto przepis jakby ktos mial wyrzutu sumienia z tej samej serii co Qoopka

Ciasto:
3 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3/4 szklanki drobnego cukru do pieczenia
1 cukier waniliowy
250 g masła roślinnego (może być masło lub margaryna)
3 żółtka
1 całe jajko

Jabłka:

2 kg jabłek
5 -10 dag rodzynek
1 łyżeczka cynamonu

 

  • Jabłka obrać i pokroić na niewielkie kawałki  podsmażyć, tak aby się nie rozpadły. Dodać rodzynki i cynamon.
  • Przesiać mąkę razem z proszkiem do pieczenia bezpośrednio na stolnicę, dodać cukier, cukier waniliowy oraz masło. Całość posiekać nożem. Dodać 3 żółtka i 1 całe jajko. Zagnieść szybko ciasto i podzielić na 2 części.
  • Jedną część rozwałkować lub zetrzec i położyć na blaszce (formie). Wyłożyć jabłka. Na jabłka położyć ubite na sztywno białka z trzech jaj z dodatkiem 1/4 szklanki cukru. Na wierzch położyć drugą część rozwałkowanego ciasta.
  • Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez 1 godzinę w temperaturze 175 - 180 stopni. Po upieczeniu posypać cukrem pudrem

 

o tak oto mamy pyszna delikatna szarlotke i czyste sumienie ;)

 

środa, 22 lipca 2009

wiadomo jak sen wazny jest dla niemowlaka i jakim zbawieniem dla rodzica....

nasza Mala Qoopka do spiochow nie nalezy.... jakby kto sprawdzal to na bank ma wszyta metke

"model wyjatkowo oporny na sen"

jezeli juz sie zdarza to my....

jako rodzice z "pewnym " stazem :)

mozemy okreslic kilka ulubionych pozycji do spania naszego dzieciecia i tak:

1. POZYCJA KLASYCZNA czyli ala policjant w akcji = " rece do gory! "

2. POZYCJA NA LEONA ZAWODOWCA z jednym okiem otwartym, co by wykumac moment kiedy matka chce dac dyla

3. POZYCJA NA PIJAWKE...mam cyca nie puszcze!!

4. POZYCJA NA HARCERZA spie tak czujnie,ze za glosno pomyslisz a ja sie juz budze :)

5. POZYCJA NA PŁOTKE niby spie,ale rzucam sie jak ryba

6. POZYCJA ROMANTYCZNA wzdycham, pomrukuje....matka wciaz sprawdza czy spie :)

i nasza ulubiona pozycja

NA PIANISTKE :))) oto dowod :)))

 

niedziela, 19 lipca 2009

chwil miloscia polaczeni

obrot Ziemi dokonany

polaczyly nas marzenia

o szczesliwym jutrze teraz

rok juz minal od dnia tego

dla nas niezapomnianego...

chwile plyna nam spokojnie

wypelnione ta miloscia

co dwa serca polaczyla i na zawsze z soba zszyla...

 

moja ulubiona fotka z pleneru slubnego :)......

 

sobota, 18 lipca 2009

jak wiecie Qoopka  pogardza pieczywem angielskiem ala gabka....pisala juz o tym wielkorotnie... wiec zglebia tajniki domowego wypieku...

po opanowaniu ( w miare;) pieczywa drozdzowego przyszedl czas na zmierzenie sie z zakwasem...

chleb na zakwasie wygrywa z drozdzowym pod wzgledem dlugosci utrzymywania swiezosci... no i smakiem rowniez...

zakwas bywa kaprysny.... ale Qoopka dzielny zuch :))

oto przepis na chleb pszenno-zytni

Chleb pszenno-żytni

Zaczyn:
360 g mąki żytniej chlebowej 300 g wody
20 g zakwasu zytniego

Ciasto właściwe:
500 g mąki pszennej
400 g wody
1lyzeczka soli,drożdży suszonych i caly zaczyn

                                                                                                                 

Wykonanie
                           
Wieczorem, przed pójściem spać:

Składniki zaczynu mieszamy w misce. Miskę przykrywamy ściereczką i zostawiamy na 12godzin

Następnie:

dodajemy do zaczynu wszystkie pozostałe składniki. Mieszamy dokładnie

Zostawiamy pod przykryciem na ok. 30-60 minut

Ciasto przekładamy do formy wysmarowanej olejem słonecznikowym i otrębami żytnimi

Zostawiamy do wyrośniecia na 50-60 minut.

Pieczemy w 220 stopniach ok 40 minut, po czym wyjmujemy z blaszki i studzimy na kratce

Pycha :)))

a zakwas wyjasni Wam Dorota o tu

a to Qoopkowy chleb :))

 

sobota, 11 lipca 2009

no witam Panstwa :))) to znowu ja :) Wasza Mala Qoopka..no juz nie taka mala :) przekroczylam magiczne 6kg :)

obiecalam,ze wpadne jak mamy nie bedzie no i jestem...

sie porobilo :) 12 tydzien mi stuknal ten czas pedzi jak szalony...

sporo podroslam... co rodzice odczuwaja w plecach i kolanach...ale coz ja poradze kiedy ja uwielbiam byc noszona...

no bo ile mozna lezec plackiem sie pytam??? wciaz ogladac te same zabawki na macie... nuda...mowie Wam..

wole ogladac swiat w pozycji pionowej ....lubie orientowac sie co slychac w kraju...wiec sobie czasem tv poogladam jak mnie bujaja na raczkach....chociaz cos slyszalam,ze sie buntuja i maja mi to ograniczyc....sprobuje ich placzem przekonac,ze to glupawy pomysl jest... oby poskutkowalo...

wzrok mi sie wyostrzyl znacznie...teraz widze skad do mnie wolaja...a lezac na przebieraku ostatnio zauwazylam,ze ci angielscy fachowcy to z sufitem sobie nie poradzili za bardzo...jakis taki krzywy...mazy jakies zacierki....normalnie leze i kwicze...jak mi mama pampka zmienia

co do przebieraka :) ostatnio dalam czadu i zapuscilam mamie nr 1 i nr 2 ale w momencie kiedy stary pampek byl w koszu a nowy jeszcze nie na mojej pupie....ile bylo smiechu.... :))) tzn ja sie smialam...mama raczej miala strach w oczach bo lapala..no wiecie co :) zeby na dywan nie trafilo :)))

wozek juz jest w miare przeze mnie zaakceptowany no bo i co mam zrobic kiedy mama mnie wklada codziennie czy protestuje czy nie wiec skapitulowalam nie bede sobie robic obciachu w parku no nie??

ale za to pozbylam sie nowego nabytku rodzicow...kupili nosidelko,ze niby ich rece bola od noszenia ( no wiecie co?!?) tak sie darlam,ze na drugi dzien odeslali spowrotem co mnie bede wkladac do jakiegos sztywnego cosia.... kiedy na lapkach Tatusia moge przyjac odpowiednia nieugniatajaca mojego uroczego cialka pozycje....no bo wiecie ja jestem delikatna...w koncu kobieta....

z nowosci, to glowke sobie trzymam ladnie...nic mi sie juz nie kiwa..

a mama wyniosla na strych cala torbe ubranek, nawet takie zarabiste jeansy,w ktorych ani razu nie bylam.... a to pech....mowi,ze dla braciszka kiedys.... prawie zawalu dostalam....to kto przepraszam mnie wtedy na rekach bedzie nosil??? stanowczo protestuje ! :)

dobra spadam spowrotem,do lozeczka ,zeby sie nie wydalo,ze sie po nocy wlocze

do zobaczenia za 4 tygodnie ....

no dobra fota tez bedzie :)

tak sie smieje do Taty :)))

 

poniedziałek, 06 lipca 2009

jak pojawia sie w domu Maly brzdac... to jak to zwykle bywa potrzeba matka wynalazkow...i jak sie ma ochote na cos slodkiego i niezwyklym zrzadzeniem losu mamy 15 minut wolnego czasu,kiedy to tykajaca bomba (Mala Qoopka) spi w pokoju obok i kazdy wiekszy halas miksera moze ja obudzic wtedy

czlowiek-matka Polka - w tym przypadku Duza Qoopka :)

kombinuje cos na poczekaniu co dobrze moze smakowac a nie wymagac duzo pracy i uzywania glosnych sprzetow

i tak wczoraj powstala TARTA BUDYNIOWA Z OWOCAMI

pol paczki herbatnikow Digestive

pol kostki masla

budyn waniliowy duzy

mleko, cukier

owoce

ew.galaretka

herbatniki rozkruszylam bezszelestnie :) i polaczylam z rozpuszczonym maslem

forme do tarty wylepilam masa herbatnikowa i wstawilam do zamrazarki na 15min..mozna do lodowki jak dysponujecie czasem albo mozna podpiec jak sie komu chce :)

budyn ugotowalam z 'na oko' mniejsza iloscia mleka i wylalam na stezale herbatniki

na to owoce , platki migdalow i tarta gotowa :) jak ktos ma silna wole i sie oprze to po wstawieniu do lodowki jest najlepsza na drugi dzien i latwiejsza do krojenia, mozna tez polac galaretka jak kto woli :)

mniam :) polecam na szybko ,swietnie jak goscie w drzwiach

 

 

niedziela, 05 lipca 2009

niby lancuszki sa "BE" ale uwazam,ze takie ktore cos wnosza to niekoniecznie..czesto tez ciekawi mnie jacy jestescie Wy moi czytacze wiec...przylaczam sie do zabawy,zebyscie mogli dowiedziec sie 6 rzeczy o mnie :)

ustrzelila mnie Mama Mateusza :) wiec przylaczam sie do zabawy,ktora polega na tym,ze trzeba:

1. podac linka do bloga osoby, ktora nas 'ustrzelila,

2. zacytować u siebie 'zasady' zabawy,

3. napisać sześć rzeczy o sobie,

4. 'ustrzelic' nastepnych szesc osob,

5. uprzedzic wybrane osoby, zostawiajac komentarz na ich blogu.

 

i tak zaczynamy...

1.obsesyjnie uwielbiam otwierac zlotko,ktore przykrywa nowy sloik z kawa... przebijam lyzeczka delikatnie tafle zlotka,zeby poczuc ten pierwszy aromat.....potem ladnie wycinam otworek... jak jestem u kogos zawsze jak kaze mi zrobic kawe to sprawdzam jak wycieto zlotko :))) czy aby nie jest to tylko mala niechlujna dziura przebita byle jak...wiem.. Freud pewnie by napisal juz o mnie niezly elaborat :)))

2.uwielbiam podroze...i w nowe miejsca i w stare katy... jak mieszkalam w Polsce z Tata Q potrafilismy jechac z Poznania do Darlowka nad morze,zeby zjesc rybke obejrzec zachod slonca i wracac spowrotem...marze,zeby zwiedzic Japonie....

3. bez czarnej herbaty nie funkcjonuje

4.bezgranicznie...zdecydowanie nienawidze pajakow.... male mnie nie denerwuja..ale takie grubonogie czarne paskudy,ktorych tu w UK jest mnostwo napawaja mnie wstretem....jak sie jakis napatoczy to potem przez dlugie tygodnie przeczesuje pokoj w poszukiwaniu jego kolegow... :)

5.mam bardzo czuly nos....kojarze zapachy ze zdarzeniami, ktore byly w przeszlosci potrafie sobie przypomniec jakie zapachy np perfum czulam tu  i tam o tej porze roku... zanim zjem musze powachac...jak mi cos nie podpasuje ciezko mi sie przemoc zeby zjesc....

6. mimo pkt 2  jestem domatorem.... rodzina i dom to dla mnie priorytety ..nigdy nie bylam typem imprezowym wole wieczor z wiaderkiem herbaty na sofie z muzyka ....jak wiem,ze wszyscy sa w domu cali i zdrowi to wtedy jestem spokojna i szczesliwa...

uwaga strzelam :)

Cudawianki z bloga Brulion z przepisami

Monika z bloga 2 Marzenia+ Sophie

Dorota z bloga Lemontea

Iis z bloga Zachcialo mi sie PhD

Maramart z Triestenskie zapiski

Aneska z Blisko Nieba

 

 

czwartek, 02 lipca 2009

qoopka ze 3 razy podchodzila do tortu pavlovej.... bo kusi ja swoim wygladem a i Tata Qoopki uwielbia bezy..no i znow przegrala sromotnie wyjmujac z piekarnika gumowe plaskie kolo...

normalnie juz chciala rzucic o sciane...ale przy tej temperaturze moglaby sie stopic z nia na amen...

i tak zostala posiadaczka 6 zoltek....no i tym razem zatriumfowala bo efektem byl creme brulee pyszny...

a najfajniejsza byla zabawa palnikiem Taty Qoopki hehe grunt to prace reczne :)

CREME BRULEE wg Asi z Kwestii Smaku

Składniki:

500 ml śmietany kremówki
6 żółtek
1/3 szklanki białego cukru
5 łyżek brązowego cukru
1 laska wanilii

Wykonanie:

  • Zagotowac śmietankę z cukrem i wyłuskanymi ziarenkami z  laski wanilii. Gdy zacznie się gotować na brzegach, zdejmuję z ognia i lekko studzę.
  • Żółtka ubijam, ale  nie na puszysto. Dolewam ciepłą śmietanę z cukrem starając się nie napowietrzać kremu.
  • Napełniam foremki, wlewając krem przez sitko.
  • Wstawiam na 50 minut do piekarnika, nagrzanego do 100 stopni.
  • Krem schładzam w lodówce przez minimum 5 godzin.
  • Na koniec posypuję 1 łyżką brązowego cukru i karmelizuję, aby cukier się rozpuścił i lekko zarumienił oraz utworzyła się charakterystyczna skorupka.

Smacznego polecam szczegolnie na cieple dni :)