Zakładki:
Dzieciaczkowo
Hobby
Pomieszkuje u
Zagladam do kuchni
free counters
RSS
niedziela, 30 września 2007

zlota to ona na pewno nie jest, przynajmniej nie tak jak w Polsce..

przez ta ilosc wody chyba

liscie taki szare z trudem udalo mi sie wyszukac w parku tych kolorow co pamietam z dziecinstwa

ale chyba nie bylo, az tak zle cos wartego uchwycenia znalazlam...

 

 

 

 

papryka,cukinia,pomidory,cebula,czosnek,mieso,platy makaronu,ser ibazylia...to bylo na stanie  :)

wiec co innego przyszlo mi zrobic jak nie 'lazanie'

nigdy nie robilam,nie mialam konkretnego przepisu, pokombinowalam i wyszlo co wyszlo a bylo pycha :)

 

 

 

 

 

 

sobota, 29 września 2007

Lubie paczki... ale polskie

nie przepadam za angielskimi bo zazwyczaj trzeba zdrapywac cukier KRYSZTAL z kazdego paczka

wiem wiem...moze to tylko ja tak robie ale nienawidze wprost jak mi cos chrzesci miedzy zebami jakbym piach jadla

wyprobowalam paczki z przepisu Nigelli, ktory znalazlam na stronie Dorotki ( link w zakladkach) i powiem,ze mmmm pycha!

Robi sie je  super szybko smakuja wysmienicie tylko moj P.zazyczyl sobie nastepnym razem dzem w srodku wiec bede musiala kupic strzykawke, zeby zaladowac takie maluchy marmolada :D

 

 

środa, 26 września 2007

ogolnie chyba nie jestem zbyt konfliktowa osoba.... ogolnie....

ale jest kilka momentow kiedy zalew mnie krew i to pod calkiem wysokim cisnieniem

ten kto mnie zna wie,ze sklepy z kosmetykami to raj dla mnie

buszuje czesto gesto...codziennie w porze lunchu robie rundke honorowa po tutejszym bootsie , superdrugu czy bodyshopie

dzis stalam sobie grzecznie ogladajac najnowsza wystawke loreala...a to jest to co qoopki lubia najbardziej czyli czysciutkie nowiutkie testery bez sladow zmasakrowania przez tlum nastolatek ...stoje i co widze dziewoja lat moze 28 wiec nie pierwszej mlodosci trzyma dziarsko w dloni 4 maskary roznych firm podchodzi do lusterka i rozpoczyna malowanie najpierw jedno oczko brazowy burzuj spojrzenie ...hmmm to nie to, czarny burzuj lewe oczko loreal i na to rimmel dla sprawdzenia efektu ale gdyby to byly testery to smaruj se babo do woli ale nie!!! byly to normalne egzemplarze przeznaczone do zakupu.

aaaaa!!!! stalam z otwarta buzia i nie wierzylam,ze to sie dzieje na prawde.Lalunia ocenila szybko efekt i pobiegla w inna czesc sklepu a ja jak sierota nawet nie zdazylam zareagowac.

moze jestem przewrazliwiona moze... ale ja nie lubie prosze Panstwa takich numerow!!

zawsze sto razy sprawdzam czy moje jest nienaruszone i czy aby na pewno z ostatniego rzedu zeby sie uchronic przed takimi pannami..

jest tez inny sklep w UK nazywa sie Tjhughes gdzie czasem mozna wyciagnac z polek kosmetyki w znacznie nizszych cenach ale jak widze 6 oturbanionych kobiet, ktore otwieraja pomadke po pomadce i sprawdzaja kolor na dloni i tak przeleca wszystkie szminki w koszu to mi sie odechciewa i ciekawe po co stoja ci ochroniarze ?? sie pytam jak ja bym byla na takim stanowisku to bym dopiero zaprowadzila porzadek musze ochlonac ide na kawe....

poniedziałek, 24 września 2007

pogoda dziwna... leje, swieci slonce, wiatr burzy sklejone zelem na beton angielskie fryzurki miejscowych panienek....wczoraj pierwszy dzien jesieni no i czuc wstalam do pracy o 6:30 i bylo ciemno... no moze nie tak jak w grudniu ale juz tak szaro czuc, ze dzien jest juz krotszy ... z jesieni najbardziej brakuje mi ( wiem wiem bede przynudzac:) zlotej polskiej jesieni, takiej co sie objawia sliwkami, dojrzalymi jabkami, orzechami... szuraniem zlotych lisci pod butami, tutaj jak jesien to znaczy , ze leje deszcz i ze w polowie pazdziernika mozna kupic gwiazdkowe prezenty ! jak mnie to wkurza czlowiek jest juz tak przesiakniety tymi elfami, sw Mikolajem na kazdym rogu, ze przychodzi grudzien i ma sie dosyc.

A naj naj naj najbardziej w jesieni lubie 1 listopada ...ja kocham to swieto !!! to skupienie, zapach wosku,plomienie swiec po zmroku,zaduma, kwiaty i nawet to,ze zawsze bylo mi przerazliwie zimno w stopy :)... wszystko takie fajne...takie polskie tu jest tylko haloween z dyniami...

wiem, wiem zaraz uslysze , ze jeszcze wrzesien a ja juz przejechalam prawie miesiac do przodu ...

aby nie bylo tak ponuro wklejam fotke wczorajszego sniadania: muffinki na slono oliwki & ser i zrobiona kiedys sliwkowa tarta z super wypasionych brytyjskich sliwek, ktore nawet po 2tyg.lezakowaniu w koszyku i tak nie dojrzaly i musialam zamiast normalnego placka ze sliwkami pokombinowac i przesmazylam owoce z miodem cynamonem i imbirem i na koniec efektownie wyladowaly w tarcie :)

 

 

 

 

sobota, 22 września 2007

czlowiek jak tak przeglada jakie cuda inni potrafia wyczarowac w kuchni to az go motywacja rozrywa i pedzi do kuchni tez troche poudawac Nigelle , Gordona czy rodzimego Maklowicza 

skutek oczywiscie nie jest tak doskonaly ale coz warto sie starac chociaz po to zeby widziec zadowolenie i usmiech na twarzy P.

sobota wieczor i moja ukochana mozzarella, ktora przenosi mnie chociaz na chwile w czas moich wakacji w Italii tam to dopiero kochaja ten ser :)

pozycja nr dwa to serowe kuleczki czyli samorobka w celu uzycia swiezo zakupionego malego robocika co sieka, miesza, wyciska sok.kruszy lod itd wersja kupiona w sklepie choc wyglada ala MANGO GDYNIA :)) ale musze przyznac, ze wyjatkowo przydatna rzecz

pozycja nr trzy pod tytulem : " ciekawe czy mi tez uda sie zrobic esyfloresy z karmelu "  efekt :da sie :)  gratis truskawki mmmm :) jeszcze czuc lato

milego wieczoru wszystkim :) 

 

 

 

 

środa, 19 września 2007

tak jak pisalam szarlotka przeszla ze stanu wirtualnego w rzeczywisty....i jak to u mnie bywa

pokombinowalam i zamiast waniliowego dalam cukier migdalowy ( a taki gadżet przywieziony z ojczyzny :)

i powiem Wam, ze smak baaardzo ciekawy niby jablka to zaraz cynamon itd ale migdaly tez sie komponuja... mi smakowalo :)

 

 

wieczorem przyszlo moje glodne chlopisko z pracy i z mina zdobywcy pokazal lup

" Kochanie popatrz co kupilem !! :) truskawki :))  i nawet  pachna jak prawdziwe :) "

ten kto mial stycznosc z wyspa krolowej Elki wie, ze upolowac owoc pachnacy owocem to nie lada sztuka

a wygladaja tak....

 

 

 

a na wieczor na kolacje dla rybkozercow czyli nas ziemniak w kurteczce :)) z salatka sledziowa 

poniedziałek, 17 września 2007

jak zwykle poniedzialek...

zanim zaczne wywody tego najmniej ulubionego dnia tygodnia wroce do weekendu, ktory jak szybko sie pojawil tak szybko minal...a spedzilam go jako kurka domowa

zainspirowana przepisem Dorotus na ptasie mleczko, a zauwazajac w szafce mleko skondensowane , ktorego termin przydatnosci do spozycia nieuchronnie zlizal sie do konca postanowilam wykorzystac, a nie zmarnowac jak na rasowa kurke przystalo.

inspiracja byla tylko z wykonaniem gorzej. okazalo sie, ze to mleko slodzone, wiec aby nie powodowalo prochnicy zanim jeszcze pojawi sie w otworze gebowym , ow mleko rozcienczylam zwyklym mlekiem i rozpoczelo sie kombinowanie z zelatyna, potem owoce galaretka i gotowe !!! wlozylam do lodowki co by ladnie stezalo...

za 2 h dudniacy odglos z lodowki :

"Kochanie to slodkie do kawki ? "

-tak -baknelam

" to super tylko dlaczego to tak sie dziwnie rusza????"

%#%$&^*!!!! jak rusza ???

biegiem do lodowki i co???

galaretka cacy, owoce tez tylko niestety to co mialo grac pierwsze skrzypce "lekko" sie rozjechalo tak , ze wyjecie z lodowki graniczylo z akrobacja co by nie zjechalo na wykladzinke koloru ecru.

i tak zaliczylam porazke ptasiego mleczka.

jutro zmagania z szarlotka z jablek "organic" czyli z koleznanki ogrodka a nie o aromacie"identycznym z naturalnym" z tesco...mniam

a poniedzialek jak poniedzialek nuda do godziny 17:30 potem sajgon najpierw droge praca-dom , ktora pokonuje w okolo 10minut zajela mi godzinke i kwadrans bo jacys palanci zdecydowali ukrasc auta i mknac po autostradzie pod prad pozbawiajac zycia 5 osob, wiec autostrada byla zamknieta i korki takie, ze brak slow.

a my o 19 umowieni z wlascicielami domu , do ktorego sie mamy wprowadzic, glupio tak zrobic zle wrazenie...

po tym jak udalo mi sie wydostac z gestwiny aut z predkoscia swiatla pomknelam do domku 2 pierogi do buzi dokumenty w lapki chlopa za szmaty ( kochany odgrzal pierogi inaczej padlabym na pysk z glodu) bieguskiem i do auta i co ???? i flak

normalnie para mi uszami poszla.

P.wyciagnal jakis wynalazek z bagaznika napompowal i poturlalismy sie na druga strone miasta,gdzie czekali na nas (OBY) nasi nowi landlordzi .... fajni sa musze przyznac. dowiedzialam sie ,ze mam amerykanski akcent (!) i bylo uroczo wprost.... zycie jednak to constans, przynajmniej u mnie.

jak nudno caly dzien, to na wieczor zawsze dostane taka porcje emocji, ze czuje sie jak pracownik kopalni

:) .....sie rozpisalam a niech mnie ! :)

czwartek, 13 września 2007

ostatni obrazek tak na szybko robiony, zeby zdarzyc na wyjazd na miniony urlop...zawisnie gdzies w domu rodzicow.

poniedziałek, 10 września 2007

1 dzien po urlopie w pracy...

czulam sie jakby mnie kto wyciagnal z jednej bajki i wcisnal do drugiej...

tak jakos dziwnie

w czasie mojej nieobecnosci prace w collegu skonczyly sie powodzeniem nie bylo ani katastrofy, ani innego typu kataklizmu.budowlancy postawili ogrodzenie i wylali beton bez strat w ludziach i sprzecie. 

teraz mam 100 rzeczy na raz do zrobienia a najchetniej rzucialbym to wszystko i poszla w dluga

zatracam sie w odwiedzaniu blogow kulinarnych...i marze o kawiarence...najlepiej gdzies w Italii, gdzie ludzie rozkoszuja sie kawa, ciastem ..siedza przy stolikach na ulicach , rozmawiaja, ciesza sie zyciem... a nie tylko wpadaja po grande latte na wynos i pija w biegu do pracy..po co sie tak spieszymy dokad pedzimy? tak mi sie jakos melancholijnie zrobilo....

nieraz zastanawiam sie jak wygladaja wlasciciele tych blogow skoro tak smakowite potrawy, ciasta , ciasteczka i desery robia... czy maja problem z utrzymaniem linii :) :) ?? bo chyba jedza to co upieka?

ja sie boje,ze jak zaczne probowac tych wszystkich przepisow to karnet na basen ( ktory i tak dopiero tylko w planach) moze mi nie wystarczyc :)

 

 

 
1 , 2