Zakładki:
Dzieciaczkowo
Hobby
Pomieszkuje u
Zagladam do kuchni
free counters
RSS
wtorek, 30 września 2008

dawno nie mielismy tak fajnego weekendu.

po ostatnich przezyciach, pracy po godzinach , hasbenda nadgodzinach w soboty i niedziele, wreszcie doczekalismy sie weekendu, gdzie nikt nie gonil, nic nie zalatwialismy, wyspalismy sie, mielismy leniwy poranek pizamowy z pysznym sniadankiem, pogoda byla swietna..... a w niedziele spacer i kawa i muffinka na wzgorzu Cabota..... jak niewiele czlowiekowi czasami potrzeba do szczescia...ukochana osoba kawa i slonce.....

 

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 29 września 2008

wiecie jak to jest jak kobieta w ciazy ma ochote na jedzenie wiecie????? drozdzowki dorotus 

tak psze Panstwa caly Bozy dzien chodzily za mna czulam ich zapach....cieply aromat w kuchni... od rana knulam sobie jak z maszyna urobie ciasto a potem zatopie zebiszcza w drozdzowce z dzemkiem i co???????????????

i trzeba byc qoopka,zeby dac 50g maki zamiast 50dkg.....!!!!!!!!!!!!!!!!

tak mi sie wydawalo malo....ale mowie sobie -6 dioptrii to nie moze byc ze mma az tak zle.... na pewno dobrze spisalam z ekranu...

no i dostalam zamiast drozdzowek okichane wnetrze maszynki masa drozdzowo maslana....drozdzowki to sobie moge polizac na ekranie.. ot co! ide bo sie zagotuje....

 

środa, 24 września 2008

odkad jestem w dwupaku miewam roznego typu ochoty takie zdrowsze i mniej....

na pewno nie bede jak moja mama zmuszac hasbenda do poszukiwania dania typu 'tatar' w srodku nocy , nawiasem wyobrazcie sobie ten wyczyn w czasie stanu wojennego.... gdzie kartki, ocet itd... a co dopiero tatar 

ale tatus wrocil ze zdobycza jak rasowy mezczyzna ku radosci mamusi i mojej pewnie tez :)

ja bym tak mogla makaron....non stop

kluski w kazdej postaci, macznie pierogowo, ksztalt i sos znaczenia nie ma....

tak chodzil za mna smak domu,ze nie wytrzymalam.... i popelnilam jedzonko typowo chlopskie ale jakie smaczne!!!!

moj hasbendo w zeszlym wcieleniu na pewno byl malym chudziutkim azjata w trzcinowym kapeluszu po kolana w wodzie na plantacji ryzu.... bo to jest to co kocha.... ryz na rano z mleczkiem moze byc, wieczorem do obiadu do sosu a  na deser z jablkiem i cynamonem

ale zjada ze mna makaron taki jest dzielny....

zeby nie bylo,ze tylko z maki to chlopskie kluchy sa z ziemniakow....

tzw  szare kluchy z kapucha.....

kg ziemniaków, mąka, 1 jajko, sól

ziemniaki scieramy na tarce o najmniejszych oczkach jak na placki ziemniaczane(solimy,pieprzymy).Dodajemy odpowiednią ilosc maki i jajko,aby ciasto było bardzo geste, zeby nie rozplynelo sie w wodzie formujemy łyżką kluski wrzucamy na gorący osolony wrzątek z odrobina oleju i gotujemy az do wypłynięcia +5 min po wypłynieciu. Odcedzamy

0,5 kg kiszonej kapusty, 1 duża cebula, zabek czosnku, kilka pieczarek,2 liście laurowe, 3-4 ziarna ziela angielskiego, majeranek, sól, pieprz, 1łyżka oleju, (dalam jeszcze przyprawe do dan z kapusty dla lepszego smaku)
Cebulę obrać ze skórki, posiekać w kostkę i podsmażyć na złoto na łyżce oleju. Do garnka włożyć kiszoną kapustę, podsmażoną cebulę, liście laurowe i ziele angielskie oraz dwie łyżki wody i odrobinkę tluszczu. Gotować kapustę do miękkości. Pod koniec gotowania dodać majeranek (może być dość sporo, wtedy będzie bardzo aromatyczna), sól i pieprz do smaku,przyprawy wg uznania

kluchy podawac z kapusta i dodatkowo ze skwarkami i posypac natka pietruszki mowie Wam niebo w gebie

ja w poprzednim wcieleniu na pewno bylam Jagna :) z malej gorskiej wioski.... :))

 

 

niedziela, 21 września 2008

dziwny czas...pozegnania i powitania.....

smutku i radosci....

pogrzeby zawsze sa smutne....daja do myslenia i wciagaja czlowieka w zadume...

ale ten czas w Polsce mial jedna mala iskierke radosci,ktora teraz napelnia moje serce...

dostalam sie do lekarza....

uslyszalam to na co czekalam tyle tygodni i musialam przejechac 1500km zeby to uslyszec

Gratuluje jest pani w ciazy....

potem bylo usg i zobaczylam na ekranie malenstwo....juz ma glowke i raczki i nozki i serducho mu bije tak,ze z wrazenia prawie zjechalam z tej kozetki..... wrazenia niedoopisania

wszystko jak na razie w porzadku

i na to czekalam.....co za ulga.

zmykam spac, bo po tej podrozy autem jestem polamana, obolala i czuje sie jakbym miala sie rozlozyc na dobre....

P.S. poza malym faktem,ze prawie zarzygalam stacje benzynowa w Belgii wszystko ok

mam niebywaly uraz do szaletow publicznych.....tylko pomysle i juz bym haftowala....

 

niedziela, 14 września 2008

 dwa miesiace po naszym slubie odszedl nagle moj Tesc.....nie ma slow, ktore opisuja straty tych,ktorych kochamy...

 "Przymij mnie moj Boze, kiedy przyjdzie odejscia czas, podaj mi swoja dlon...."

 

wtorek, 09 września 2008

zakupilismy maszyne do chleba.... i... kocham ja nad zycie

pozwolila mi sie wyrwac z zakletego kregu chleba tostowego, ktory zielenieje w foliowkach na 3 dzien...

koniec gumowych pajd, ktore trzeba przezuwac az szczeki bola...

koniec zapachu chemii i smaku pseudo chleba razowego bedacego pszennym kolorowanym...

nastala era domowych wypiekow :)

maszyna jest prosta w obsludze a efekty powoduja u mnie usmiech od osemki do osemki....

byl juz chlebek na probe a wczoraj pierwszy raz podeszlam ( z pewna taka niesmialoscia :) do bulek

padlo na przepis dorotus o tu 

a efekt prosze bardzo jak na pierwszy raz bylam wniebowzieta :)

 

niedziela, 07 września 2008

no i po firmowym balu

i ja znow w przekonaniu,ze razem z hasbendem na tego typu imprezki to sie raczej nie nadajemy

moze z nas urodzeni pesymisci, ale taki plastikowy swiat nas nie kreci i tyle....

mielismy plan zwiedzania okolicy spedzenia na prawde fajnego weekendu, ale oczywiscie zapomnialam gdzie mieszkam

tutaj aktualnie co rano wita mnie sciana wody, leje non stop a mi depresja sie nasila bo niestety dzialam tylko i wylacznie na baterie sloneczne.... taaa ( I CO JA ROBIE TU???? OOO  CO TY TUTAJ ROOOOBISZZZ ....)

tak wiec zameldowalismy sie w hotelu **** dostalismy swoj pokoj i bylo ok bo chociaz z zewnatrz hotel wygladal jak osrodek wypoczynkowy marki Spolem, to pokoje byly w miare ok i lazienka z 1 kranem :) i prysznicem nieangielskim czyt.dzialajacym bez zarzutu z mocnym strumieniem cieplej wody :)

okazalo sie jednak,ze przez pogode jestesmy zmuszeni przewegetowac do godz 19 kiedy to mial zaczac sie JAMES BOND's BALL od drinkow koktailowych

 przebyczylismy sie zatem, z nudow wykupujac dostep do netu by moc ozywic laptopa w maszyne z dostepem do swiata

jako w naturze naszej jest spozniac sie zarzadzilam odgornie spoznienie 40min skoro glowna czesc miala sie zaczac o 20 i cale szczescie bo okazalo sie ze mimo,ze zladowalismy tam o 19;45 wszystko mialo poslizg godzinny wiec skonczylo sie na staniu jak trusie ze szklaneczka napoju usmiechajac sie do ludzi,ktorych kompletnie nie znamy i komentujac pod zebem gust uroczych angielek....co za nudaaaa

zoladek zaczal dobierac sie nam do kregoslupow kiedy wreszcie o 21 otworzono wrota i wizja jedzenia spowodowala lepsze krazenie krwi....

znalezlismy stolik zlustrowalismy sasiadow , powitalismy wszystkich krawaciarzy i zaczelo wiac....

moj fart jakby inaczej siedzielismy pod nawiewem klimy z glosnikiem za plecami..... no comments.

prulam do pokoju po bolerko zeby nie przeziebic siebie i fasoli.

moje marzenia a raczej zludzenia o jedzeniu w ****  hotelu legly w gruzach jak podano bezsmakowy starter, ktory mial byc potrawa z piersi kurczaka faszerowanej  podanej z sosem ziolowo czosnkowym i salatka a w rzeczywistosci byl to plaster piersi zmielonej z nie wiem czym podany z kleksem zielonej mazi bez smaku z kilkoma lisciami salaty....wow...

podsumowanie hasbenda: "JEM BO JESTEM GLODNY"

danie glowne: mial byc losos w panierce chrupiacej ziolowej na lozu warzywnym z ziemniakami na styl jakistam

efekt: losos na parze w rozgotowanej zupie w kilku marchewek i pietruszek z 3 ziemniaczkami wielkosci kasztanow smak:" ugotowano nas wczoraj i tak lezymy" wszystko bez smaku...... jadlam bo wiedzialam,ze jak nie to bede szukac o polnocy Mcdrive

deser: hasbend dostal creme brule- bardzo dobry jedyna smaczna rzecz

ja tarta migdalowo gruszkowa : twarda tak,ze jakbym rzucila na pewno wrocilaby jak bumerang.....

potem wystepowala jeszcze marna podrobka seana connery'ego

i jakas kiepska ciemnoskora piosenkarka w asyscie dwoch puszystych laseczek bonda probujaca udawac artystke ale ludzie sluchajacy (i slusznie ) zaczeli mierzyc do niej z plastikowych pistoletow :))) wiec zeszla :)

oboje z hasbendem jestesmy zdania,ze zycie jest za krotkie zeby sie meczyc wiec gdy reszta udawala,ze bawi sie wybornie chociaz po tylu glebszych pewnie i tak bylo i  dalej bawili sie do rana przy ruletce my udalismy sie do pokoju....

moze jestem niewpasowana w ta smietanke.... ale rozmawianie o pierdolach pod krawatem,silac sie na konwersacje i  odbierajac falszywe usmieszki innych plus kiepskie jedzenie niestety nie jest najlepsza forma spedzania naszego wolnego czasu liczylismy na wiecej i .... moze wyjdziemy na dzikusow ale termos z kawa na kasprowym wierchu to bylaby dla nas o wieeeeeeeele wieksza frajda.....

kilka fociszczy dla lepszego odbioru

 

 

 

 

 

 

 

środa, 03 września 2008

zapisalam sie do przychodni

po 3 probach sukces

ale i tak mialam chwile,ze chec wyciagniecia pani rejestratorki zza biurka przez szybke bylo dosyc necaca....

pani oprocz dokumentow tozsamosci chciala zobaczyc moj kontrakt na wynajem mieszkania....

wtedy rece mi opadly i chyba mine mialam jak skrzyzowanie obcego z predatorem, powiedzialam kilka cieplych slow

i pani wyrazila zgoda na moja i hasbenda rejestracje.

potem wyluszczylam paniusi cel  mojego przybycia

pani zapytala o test czy robilam

ja:  tak , dwa 

ona: efekt?

ja: pozytywny

ona: gratuluje jest pani w ciazy 

ja ( w glowie ) ale mi tez %^&* odkrycie

pani dala mi papierek do podpisania i poinformowala ze za kilka tygodni zadzwoni do mnie polozna

ja: a mozeby tak zobaczyc lekarza co ? (zamiotlam rzesami plus wzrok Bambi) -> nie podzialalo

ona: u NAS w ANGLII takiej procedury nie ma baj baj

no i kUniec

i powiem Wam,ze czlowiekowi tak dziwnie bo chcialabym miec takie potwierdzenie lekarskie , konkretne rzeczowe....

musze powiadomic szefa a mimo wszystko bez tej wizyty czuje sie tak troche kosmicznie....

no coz.... jest jak jest

w sobote mam bal :) chociaz jakis ciekawszy element w moim ostatnio monotonnym zyciu

jest to bal Jamesa Bonda organizowany przez nasza firme

nawet sie szarpneli na hotel **** z noclegiem dla par czyli hasbend tez uzyje...bedzie kasyno, panienki Bonda, i cala oprawa biore aparat wiec popstrykam co sie da :) 

ciesze sie :) zawsze jakas rozrywka w tej nudnej angielskiej egzystencji

zrzedze??? hehe teraz moge zrzucic na hormony :)