Zakładki:
Dzieciaczkowo
Hobby
Pomieszkuje u
Zagladam do kuchni
free counters
RSS
środa, 30 września 2009

Qoopka ma brata.....z ktorym nieraz sluchali muzyki po nocach

gust muzyczny mamy podobny...ciezkie brzmienia...ale tez sentyment do muzyki filmowej i choralnej....

bywa,ze zarazamy sie jakims wykonawca...i tak bylo w tym przypadku...

tego pewnie nie znacie....bo nie jest to gwiazda pokroju Madonny....no i cale szczescie :)

ale jej muzyka mnie uwiodla bo czasami jak kazdy Qoopka ma momenty sentymentalne...z kocem i kubkiem herbaty szczegolnie teraz na jesien...

posluchajcie bo warto...

a 1 plyte Vienny dostalam wlasnie od brata pod choinke :)

sobota, 26 września 2009

minelo juz 5 miesiecy z mala Qoopka...przegladajac zdjecia wstecz czuje sie jak czas uplynal jak Qoopeczka z malo kumajacego cieplego tobolka zamienila sie w usmiechajaca charakterna mala istotke...jakaz to frajda moc tak widziec postepy z dnia na dzien...

kolezanka bezdzietna  zapytala sie mi ostatnio zdziwiona czy mi nie zal czasu i.... ze jak ja tak moge siedziec z dzieckiem w domu..przeciez to musi byc strasznie nudne...

jak mozna tlumaczyc komus, kto nie poznal smaku macierzynstwa jak to jest...

chociaz kazdy to odbiera inaczej i nie potepiam kobiet wracajacych zaraz do pracy...z musu czy nie musu...kiedys musi nastapic ten czas....tylko moj jeszcze nie nadszedl i jeszcze nie nadejdzie...

ciesze sie tym czasem ,ktory z nia mam....zapamietuje gesty miny i male drobiazgi skladajace sie na jej mala osobke...

nie powiem,ze qoopka jakas superwoman jest ,matka polka...z klapkami na oczach o nie....qoopka jest normalna baba,ktora marzy,zeby sie tez wyrwac pojsc na basen, do kina , na plotki albo pospac dluzej rano...bo normalna jest...ale chyba na wszystko w zyciu jest czas....i bedzie moment kiedy to wszystko bedzie mozna pogodzic....i latwiej jest jak sie ma babcie ciocie itd pod reka....ale qoopka na latwizne nie idzie bo nigdy nie szla....cieszy sie tym co ma....i czerpie z tego na maxa...i jeszcze odnalazla pasje fotografowania, w ktorej powoli sie zatraca....wiec wychodzi tylko na plus....

....a jak sie dostaje co rano taki usmiech to az chce sie qoorzyc domowo...

czwartek, 24 września 2009

qoopka ma slabosc....no dobra wiele slabosci :) w tym jedna z wiekszych sa slodycze...

ale nie tam jakies batony czy czekolady...nie nie

uwielbia ciacha...najbardziej takie wyjete wprost z piekarnika cieple jeszcze i pachnace...konczy juz ten wywod bo zaczyna zasliniac klawiature...

podzieli sie z Wami przepisem z gazetki z tesco ( haha wiem wiem...ale tu w uk fajne te 2miesieczniki maja czasem i nawet jakis przepis da sie upolowac...) oczywiscie qoopka pozmieniala na swoj desen bo ma taki feler,ze obcina nadmiar cukru gdzie sie da,zeby miec mniejsze wyrzuty sumienia ...zatem jedziemy !

przepis na 12 minitart

400g maki pszennej

200g masla

3 lyzki cukru ( u mnie nierafinowany)

8 lyzej zimnej wody

szybko zagniesc kruche ciasto wlozyc na 30min do lodowki,

wyjac podzielic na 12 kawalkow,rozwalkowac na okregi

napelnic owocami moga byc sliwki jak w orginalnym przepisie..qoopka w uk nie dysponuje  wegierkami tylko czyms co tylko z wierchu sliwki przypomina zrobila wiec zamiennie jablka pokrojone drobno wymieszane z brzoskwiniami z puszki i rodzynkami, odrobina soku z cytryny ...dla kwaskowatosci

zawinac okregi do srodka ,brzegi mozna posmarowac bialkiem i posypac cukrem, mozna tez w polowie pieczenia posmarowac jablka dzemem zeby nie byly wysuszone...

niebo w gebie :)) qoopka poleca :)) smacznego!

środa, 23 września 2009

co srode, moje mysli bija sie co tym razem zaprezentowac :) chyba srod mi nie starczy :)

dzis zdecydowalam sie na milosc moich mlodzienczych lat...ktora trwa do dzis...

wiecie,ze do dzis pamietam dzien kiedy umarl Freddie .....mialam wtedy 11 lat....

uwazam,ze byl charyzmatyczny...wyjatkowy...mial ciekawy glos i zycie...polecam przeczytac chociaz skrotowa biografie na wikipedii....

szkoda,ze teraz coraz mniej takich ludzi jak on, co zmienili muzyke na zawsze...

 

poniedziałek, 21 września 2009

zeby nie bylo,ze tylko monotematyczne fotki ...

dzis fotorelacja z wycieczki do Thornbury z zeszlego tygodnia...

niektore domki to jakby mieszkali tam hobbici..... nie mowiac ,ze na targu poczulam magie swiat tylko brakowalo Wham w tle......

laaaast Xmas....I gave you my heart.... :)))

środa, 16 września 2009

muzyke filmowa uwielbiam....muzyka z tego filmu towarzyszy mi zawsze...jesli sie tylko zdarzy nastroj kontemplacyjno-wyciszajacy...wtedy wybor zawsze jest jeden....Hans Zimmer jest obok Johna Williamsa... moim ulubionym muzykiem filmowym..wiec jeszcze zawita pewnie tutaj w niejedna srode :)

wtorek, 15 września 2009

...przemysl zabawkarski kwitnie....co chwile wymyslaja jakas super zabawke,ktora bedzie hitem sezonu...Qoopka  pamieta swoje zabawki...nooo czlowiek sie  bawil troche inaczej niz dzieciaki teraz...

barbie nigdy nie miala...bo byla dzieckiem PRL-u a tata nie pracowal w RFN....:) miala wiec polski substytut zwany Lisa...

Lisa miala siwe (!) dlugie jak druty wlosy no i moja byla 1 wersja ze zginanymi nogami.... to nic ze byly pomaranczowe bo z takiej dziwnej gumy...widocznie to wszystko na co bylo stac polska wersje ale co tam.. wazne,ze sie zginaly :)))

ale i tak najfajniejsze byly zabawy na podworku....skakala w gume do upadlego... teraz patrzac w lustro widzi,ze skocznosc  minela bezwpowrotnie....:))) starosc nie radosc mawiaja....ha ha

ogolnie byla typem skaczacym po drzewach ....biegajacym za pilka

brat Qoopki za to 6 lat mlodszy wszedl juz ere gier komputerowych jego pokolenie przesiadywalo glownie w domach siedzac przed monitorem...

Qoopka jako poczatkujaca matka Polka juz lypie z zaciekawieniem co teraz jest trendy dla dzieci...no i oczy na wierzch wylaza..raz po raz sie skusi....niosac dumnie w kierunku Malej Qoopki nowa wypasiona zabawke i co???

zabawka przegrywa z tym co w zasiegu reki...

najbardziej COOL sa wszelkiego rodzaju sznurki...szczegolnie sznurki od zaluzji darzone sa miloscia bezgraniczna...poza tym wszelkie troczki nitki i tego typu co mozna w nieskonczonosc probowac pochwycic malymi lapkami...

poza tym Mala Qoopka lubi rowniez metki.... glownie przezuwac..

obrus sciagac ze stolu razem z zawartoscia

palce rodzicow sa fajniejsze od gryzakow...

butelki 1,5l bardziej pasjonujace niz butelka aventu...

a wlasne stopy fajniejsze od najbardziej pluszowych pluszakow :)))

to co proste jest zawsze najfajniejsze.....

 

 

 

sobota, 12 września 2009

balam sie...

ze przez te miesiace tulaczki w pociagach relacji Bristol-Cardiff potyczek w firmie...stresow...ze bedzie to mialo wplyw na Mala Qoopke..

do dzis pamietam jak staralam sie szalem okryc brzuch zeby halas zatrzymujacego sie pociagu nie budzil ze snu rosnacego we mnie zycia...

zastanawialam sie jaka bedzie ta nasza corka.... jak bedzie wygladac...jaki bedzie miec charakter jak my sie sprawdzimy w nowej roli....czy damy rade...

tak szybko czas mija.... za tydzien bedzie juz 5 miesiecy jak jest z nami nasza kruszynka...nasza smieszka...bo wlasnie taka jest....

usmiechnieta i radosna... zaczepna...

czasami patrzy mi w oczy i rozumiem co mysli...moze to smieszne..ale pewnie inne matki tez tak maja...

oczy robia sie wilgotne jak sie usmiecha....jak broi ...zrzuca lapkami cos ze stolu a potem lypie na nas zeby sprawdzic czy widzimy...

jak smieje sie glosno kiedy robimy akuku...banalne...a ile radosci...

ciezko teraz wyobrazic sobie zycia bez niej...czujemy jakby byla z nami od zawsze...

nasza mala Qoopka.....

czwartek, 10 września 2009

tak jak obiecalam slow kilka o jej wielkim dniu....

rodzinka sie zjechala...Mala Q o dziwo, po 4,5 miesiaca samotniczego zycia z rodzicami na tlum rodzinki zareagowala wzorowo rozdajac usmiechu to tu to tam...przyczyniajac sie do nieustajacych zachwytow...nad tym jak pogodnym dzieckiem jest...

nawet moj brat grajacy role chrzestnego w tej sztuce doszedl do wniosku,ze mala Qoopka to "spoko bobas" jest :) bo nie wyje jak przecietny niemowlak...

w czasie wizyty rozciagniete od noszenia rece Qoopki wrocily nieco do wymiarow pierwotnych...gdyz prawie trzeba bylo wprowadzic grafik na branie malej na rece,zeby nikt nie byl pokrzywdzony....mala Q za to byla w 7 niebie....

Chrzest zaplanowany byl na godz.19 unikajac tlumu w kosciele....

dojazd w obie strony przebiegl na drzemce glownej zainteresowanej przy ogromnym zdumieniu matki, gdyz ostatnio Qoopencja bojkotuje jazdy autem...

wystapila w recznie wydzierganym przez babcie stroju,wzbudzajac powszechny zachwyt

cala msza przebiegla w miare sprawnie....

w polowie nastapilo przesilenie,ktore bylo odczuwane chyba tylko przez nas bo nikt z gosci tego niezauwazyl,

jak my staralismy sie uspokoic mala,zeby sie nie wyrywala...poskutkowala  jedna rzecz

Mala Qoopka przezula cala wstazke od swojej czapeczki... :))) nic to! liczy sie efekt :)

w czasie polewania glowy skutecznie probowala sie wyreczyc wyciagajac raczke i lapiac za ucho dzbanuszek z woda swiecona przy pewnej konsternacji ksiedza ...samo polanie oczywiscie bylo przyjemnie zaakceptowane, gdyz woda w kazdej postaci jest dla Qoopki cool :) ostatnio chetnie zamoczy dziubek w szklance badz probuje pociagnac mineralna 1,5l z gwinta :)))

po mszy chwila dla paparazzich i myk myk do domu w blogi sen zapadla ok 21.... i niestety nie przelozylo sie to na dluzszy poranny sen..

Mala Qoopka ma wbudowany zegar atomowy i zyskala nowa ksywke "budzik na mleko"

i tak od kilku dni mamy w domu mala chrzescijanke...najbardziej zestresowana byla oczywiscie Duza Qoopka ale dala rade w przygotowaniu wszystkiego organizacji, mobilizacji, cateringu itd po 4 dniach tak intensywnych doznan plus przygotowan uginajacego sie stolu do konca miesiaca pewnie zamuruje kuchnie :)

oto kawalek Malej Qoopki w czapeczce wydzierganej przez babcie :)

 

 

środa, 09 września 2009

juz po wielkim dniu Malej Qoopki relacja juz niedlugo dziekujemy za wszystkie mile slowa....tymczasem pora na kolajna muzyczna prezentacje....tak tak....znow sroda :) czas mknie jak burza....

no i znow starocie :)

Electric Light Orchestra ma swoj klimat...duzo instrumentow...moje ulubione smyki, cieply glos Jeffa Lynne'a

idealne do wieczoru na sofie pod kocem z kubkiem cieplej herbaty....

czasami czlowiek potrzebuje takiej pozytywnie nastrajajacej muzyki...bo wtedy od razu jakos tak lepiej na duszy...

 
1 , 2