Zakładki:
Dzieciaczkowo
Hobby
Pomieszkuje u
Zagladam do kuchni
free counters
RSS
środa, 31 października 2007

zakupowe podejscie nr 2 zakonczylo sie rownie wielka porazka...ale nie bede rozwijac tego watku... bo szkoda slow...

poniedzialek rozpoczal nowy tydzien rownie uroczo, czyli wymiana kolejnych opon w moim autku... tylo tym razem flak byl wyjatkowo okazaly,

dla niewtajemniczonych wyjasniam: angielskie miasta nie wygladaja jak z cudnych brytyjskich perelek kinematografii, na ktorych malownicze wiktorianskie domki przescigaja sie w ladniejszym odcieniu czerwieni drzwi...

miasta w realu wygladaja jak z amerykanskiego filmu: w srodku "w miare" na zewnatrz slamsy jak z filmu "Mlodzi gniewni" jesli ktos pamieta...

przyszlo mi parkowac w takiej kolorowej dzielnicy i efekty mam " od zaraz"

z moim szczesciem wszystko sie moze zdarzyc....

niedziela, 28 października 2007

kobiety tak maja,ze zwykle w 95% uwielbiaja zakupy

nie jakies tam zakupy u rzeznika, tylko rasowe zakupy przyjemnosciowe czyli ciuchy, kosmetyki itp

czasami gdy juz widze,ze nadszedl najwyzszy czas zeby uzupelnic braki w garderobie lub kosmetyczce nastrajam sie na TEN dzien

TEN dzien ma wygladac tak,ze finalem powinny byc siatki wypelnione zdobyczami a co za tym idzie doskonaly nastroj

caly tydzien cieszylam sie na sobote myslalam kupie cos ladnego bedzie fajnie,czlowiek zaraz inaczej sie czuje taki zadbany

sobota rano usmiech na ustach :) pomknelismy z moim P.na zakupy do centrum handlowego

i co ??? NICO!!!!

kolejny raz stwierdzilam,ze niestety nie wpasowuje sie w tutejsze trendy

sklepy pekaly w szwach od nadmiaru klientow i towaru.....ale....

do polowy weszlismy robiac krok naprzod i zarazem krok w tyl bo nie bylo po co brnac

czesc zawierala towar dla przedzialu 15-19 lat ,co nie przeszkadzalo starszym paniom po 40 poczuc w nich powiew mlodzienczych lat,kupowaly wszystko jak leci

ja niestety nie przelkne topow rozciagnietych do kolan,lakierowanych plastikowych paskow, legginsow w kropki i cekinow....

od razu sie przyznam,ze chcialam cos bardziej do biura i w koncu w desperacji weszlismy do bardziej sklepu jak to mowia Angole " POSH" czyli dla lepszejszej elity ze znaczkiem co niby krolowa Ela tez zaaprobowala i sie ubiera w te ciuchy, jak zobaczylam cene rozjechaly mi sie nogi i chlop mnie prawie musial wynosic ze sklepu...

wiec ze skwaszona mina z rozkosznie pustymi siatami zakonczylam tak ladnie zapowiadajacy sie dzien

w niedziele, podejscie nr 2.

sobota, 27 października 2007

dziekuje Opatrznosci,ze ten tydzien sie skonczyl

obfitowal w tyle emocji,ze czuje sie jak po przebiegnieciu maratonu..

na szczescie koniec tygodnia przyniosl promyk nadziei,ze wszystko moze sie ulozy i nastana spokojniesze dni...

weekend zapowiada sie przyjemnie zakupy , leniuchowanie, ogladanie filmow, odrabianie zaleglosci w pracach domowych.... moze cos upieke, pobuszuje po kuchni ???? 2 dni wolnego a tyle chcialoby sie zrobic.....

 

czwartek, 25 października 2007

powiem Wam, ze czasami sa takie momenty w zyciu,ze wszystko sie nawarstwia no i ja oczywiscie ostatnio tak wlasnie mam...

a juz dobila mnie rano niespodzianka wychodze do pracy i co mnie wita????

wgniecenie i otarcie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

cos przejechalo po boku mojego auta, sprawca zbiegl oczywiscie.

Raz mi sie to zdarzylo w PL,ale wtedy za wycieraczka znalazlam numer kontaktowy, w UK tylko szkode..

juz koncze wpis bo bym tylko narzekala....  

poniedziałek, 22 października 2007

lubie wycieczki, zawsze lubilam nawet w przedszkolu kiedy spacerek z pania oznaczal, ze pani trzymala jeden koniec skakanki druga pani drugi a dzieci szly poprzyklejane do sznurka z obu stron co by sie nie pogubily po drodze :)

dzis niedziela,pogoda wybitnie nieangielska wiec grzechem byloby siedziec i plaszczyc zad w domu

udalismy sie wiec na mala wycieczke do Chipping Sodbury oto kilka fotek :)

enjoy!

 

 

 

 

 

 

sobota, 20 października 2007

jak jedziemy do Polski duzym autem,ktore daje przestrzen, ktora az zal zmarnowac wtedy kupujemy jedzonko na zapas to czego tu nie ma ,albo jest w polskim sklepie za astronomiczna cene..

mamy pazdziernik a ja juz czuje swieta,poprzez choinki i balwanki na kazdym kroku..

przypomnialam sobie o zalegajacych dwoch puszkach masy makowej, wiec poczulam,ze to juz czas na nia i efektem jest makowiec

podaje przepis na ciasto,ktore zawsze sie udaje,moze ktos wykorzysta...

ciasto topione na makowiec

0,5kg maki

1 margaryna

2 jaja

cukier waniliowy

2 lyzki cukru

7,5 g drozdzy ( dalam instant)

1/4 szkl mleka

szczypta cukru

Mleko lekko podgrzalam wsypalam drozdze i szczypte cukru.Jaja ubilam

z 2 lyzkami cukru,wszystko zagniotlam kule ciasta, zawinelam w lniana sciereczke i wlozylam do garnka z zimna woda.Po wyplynieciu wyjelam ciasto rozwalkowalam, rozsmarowalam mase makowa zawinelam i pieklam okolo 40 minut .Wierzch posmarowalam jajkiem zeby sie ladnie zezlocil.Po ostudzeniu polalam lukrem .

Wyglada tak:

smakuje chyba jeszcze lepiej , bo idzie jak woda..... :)

piątek, 19 października 2007

pierwszy raz w tym tygodniu udalo mi sie byc przed czasem w biurze...caly tydzien bylo lekko surrealistyczny jesli chodzi o korki...

wchodze do srodka a tu ........pusto

no jakby inaczej,zawsze tak jest,jak sie spozniam to wita mnie 13 par oczu, a jak jestem przed czasem to wita mnie jedynie smrodek nie wywietrzonych pokoi

pierwsze pol godziny- nikogo nie ma zaczelam sie zastanawiac czy aby na pewno jest dzis piatek,bo moze sila wodospadu przejechalam do soboty nawet sie nie orientujac

jednak nie kalendarz upewnil mnie o odpowiednim dniu tygodnia

jedna kawa

druga kawa

hmmm cos zdecydowanie jest nie tak

telefon:

dzwoni Kath najblizsza mi dusza w biurze zawod: office manager :) brzmi dumnie czyt.sekretarka

wiesz... mam pewnien problem mowi i dusi sie prawie ze smiechu,przez co przyciskam sluchawke do ucha do glebokosci bebenka,zeby zrozumiec mix akcentow : bristol-liverpool

wyszlam z domu i zatrzasnelam drzwi...a klucze zostaly w srodku :) ....sieee spoznie :)

wiec zostalam ofiara, czyli ta ktora odbiera telefony blee ;P

Kath dotarla po 4 h (!) do biura i opowiesc snula sie dalej a reszta niedobitkow,ktora usadowila sie wreszcie za biurkami sluchala z radoscia byleby opoznic zabranie sie do pracy

i tak Kath zadzwonila najpierw do mamy aby jej dala numer do slusarza otrzymala go po krotkim kazaniu jak to trzeba byc glupim zeby nie trzymac zapasowych kluczy w szopie w ogrodzie ( hmm mi by to do glowy nie przyszlo )

potem mama oddzwonila dala numer Kath umowila sie z panem na ASAP ( ulubione wyraz angoli czyli as soon as possible of korz :)

zimny ranek byl wiec Kath co by nie odmrozic zadka udala sie na tyly domu zeby sie troche ogrzac w sloncu

siedzi,siedzi,siedzi,,,,

minelo 40 minut, wychodzi sasiadka ( ktora podobno rozmawia z wszystkimi kotami na ulicy)...

S:A ty na co czekasz ????

K:na slusarza

S:a no bo on wlasnie pojechal sobie

K: jak to??????

S:ano dzwonil do drzwi i nikt mu nie otworzyl !

Kath prawie wbila sie w plyty chodnikowe zadzwonila jeszczeraz po kretyna od zamkow ,ktory ostatecznie rozwiercil zamek za jedyne 80 funtow

to sie nazywa biznes !

środa, 17 października 2007

dzis byl tak dlugi dzien, kompletnie szalony....nawet wstyd wstawiac bannera z okazji dnia chleba bo pieczywa nie upieklam bo i kiedy??

dzis to korki, korki, korki, angielski deszczyk( czyt.sciana wody) 100 telefonow,projekty i inne duperele a  

wieczorem,bylam na pierwszych zajeciach jezyka angielskiego biznesowego

prowadzacy super fajny, wyglada i zachowuje sie jak sp.Pan od krokodylow z kanalu Discovery

a w grupie mam ludzi z Chin,Francji,Austrii,Niemczech,Hiszpanii,Rosji ogolny mix kulturowy

Mielismy przeprowadzic wywiad z osoba z pary aby dowiedziec sie wiecej o jej zyciu.

Mi przypadl w udziale Frederic inzynier Airbusow z Francji....

Zaczely sie prezentacje i slysze jak Chinczyk opisuje kolezanke rowniez Chinke

She is JUST a housewife. TO "JUST" WCISNELO MNIE W FOTEL!!!

Nie mnie jedna pan Krokodyl do niego: chlopie ty wiesz jaka to ciezka praca??? Ja wytrzymalem miesiac! 

Chince nie drgnela nawet powieka....coz to taka kultura

kobieta zawsze o krok z tylu...

Ogolnie stwierdzam, ze do Kazi z tvn i jej zapedow feministycznych to mi daleko, ale jednak cos we mnie drgnelo...

Poza tym nie lubie facetow w rozowych koszulach :) 

czwartek, 11 października 2007

oto sernik

sernik wyglada calkiem apetycznie...tylko wyglada...

sernik z sera philadephia z braku polskiego twarogu

sernika zalega niezjedzony ze wzgledu na slony posmak i nic juz mu nie pomoze

sernik zyje nadzieja,ze moze ktos jednak go zje...

marne szanse :)

 

 

środa, 10 października 2007

moj brat uwaza,ze mam chore podejscie do bakterii, brudnych rak...itd

tak tak....kazdy ma jakies fobie i czegos nie lubi, czegos sie brzydzi ale do Jacksona mi jeszcze daleko

namiotu tlenowego jeszcze nie zakupilam ale badz co badz  pewne zasady mam i tak: 

qoopka nie lubi:

1. brudnych rak

2. siadania na nie swojej klapie w wc i publicznych toaletach :)

3. siedzenia w domu w ciuchach wyjsciowych

4.siadania kogokolwiek na mojej poscieli

5. dotykania rur w autobusach 

 

co nie znaczy,ze jestem pedantka o nie swoje za uszami mam!

rozrzucam wszedzie swoje ciuchy, a w kuchni jak gotuje to zostawiam takie pole bitwy,ze moj P.sprzata potem 2 godziny

majac takie czy inne podejscie do czystosci, od jakiegos czasu obserwuje zachowanie Angielek w biurowej toalecie

korzystajacych niewiast jest z 60 sztuk...wiec nigdy nie jestem sama moge sobie cichaczem zaobserwowac i tak:

z qoopkowych badan wynika: 30% kobiet myje rece po wyjsciu z wc

10% kobiet myje rece i wskakuje na wage,ktora nie wiem jakim cudem mamy na wyposazeniu w toalecie

60% kobiet tylko sie wazy zapominajac po co sa zlewy

jak widac waga i dbalosc o wyglad jest silniejsza od higieny ... dziwne

 


 

 
1 , 2