Zakładki:
Dzieciaczkowo
Hobby
Pomieszkuje u
Zagladam do kuchni
free counters
RSS
piątek, 23 października 2009

pora karmienia

wystepuja Qoopka,Mala Qoopka, Tata

 

mala Qoopka po wypiciu hektolitra mamusiowego mleka oblizuje sie powoli z namaszczeniem  delektujac sie smakiem tego napoju bogow na podniebieniu

 

Tatus: Co tam zujesz Sloneczko???  ach...pewnie kozuch

:))))

czwartek, 22 października 2009

nawieszalam juz psow na tej krainie ,w ktorej przyszlo mi zyc...

dzis bedzie inaczej..

jest jedna zasadnicza rzecz,ktora odroznia moja ukochana ojczyzne od zycia na wyspie...

jest to szacunek....do czlowieka petenta..

w Polsce relacja urzednik vs klient bywa wrecz surrealistyczna...a jak bywam zmuszona do zalatwienia czegos w czasie pobytu w Polsce wybierajac sie do urzedu z checia zapakowalabym kilka zbukow do torebki...

moze tylko ja trafiam zawsze na skwaszone paniusie,ktore usilnie staraja sie udowodnic, ze jaka to ogromna laska zostala mi okazana,ze ONA zechciala wstac znad swojego paczka z kawa....

i tak zanim dojde do okienka powinnam sie okleic znaczkami skarbowymi wypisac stos papierow, byc w tysiacach pokoikow odstac swoje w kolejce innych umeczonych...

cos sie zmienilo????

rodzina Q... po raz kolejny dostala mozliwosc porownania czym sie rozni Polska od UK...standardy unijne niestety nie siegaja tak daleko...bo nawet w Londynie mozna odnalezc kawalek Polski kolejkowo -biurokratycznej

w UK jak rodzi sie potomek...zeby wyrobic paszport...Brytyjczycy:

1.cykaja fotke maluchowi

2.drukuja formularz z internetu

3.wypelniaja

4 wkladaja czek

5.wysylaja

paszport przychodzi do domu..

jak sie rodzi maly Polak w UK to zeby wyrobic paszport..

1. cyka sie fotke maluchowi

2.drukuje sie formularze, wysyla sie akt urodzenia malucha do Polski gdzie trzeba go wymienic za "drobna" oplata na polski akt urodzenia...dziecie trzeba rowniez zameldowac wyrobic pesel itd...

3.wstaje sie o 4 rano (w zaleznosci gdzie sie mieszka) pakuje sie malucha do srodka transportu i jedzie do Londynu...czy to snieg,deszcz -10 czy +30 dziecie musi sie stawic w konsulacie z rodzicami

4.o 7 rano staje sie w kolejce pod drzwiami konsulatu...otwarte od 9 kolejeczka jak za dawnych PRL-owskich czasow...Qoopka tak stala za kawa :))) dawno temu..

5. nie ma umowienia sie na godzine kto pierwszy ten lepszy..

6. i tak sie stoi, stoi i stoi na tej ulicy ...z innymi Polakami w kolejce pelnej wozkow z maluszkami... czujac sie jak uchodziec....ktorego Panstwo ma gdzies...upokarzajace...

7. otwieraja sie wrota

8.wynosza kolejne formularze do wypisania

9. dochodzi sie do okienka ( wnetrze konsulatu jakby stanelo w czasie...rodem z filmow typu Alternatywy)

10 "mily" pan lub pani surowym okiem wyszukuje bledow....a to fotka nie ta ...a to zle wypisane... relanium na ta okazje jak znalazl...

11 podchodzi sie do okienka KASA i czlowiek od razu staje sie  sporo lzejszy ale nie na duszy a  w portfelu..

12...przyjezdza jeszcze raz po odbior paszportu..czas oczekiwania na 5 letni paszport 4-5 miesiecy

brak slow....czasami czlowiek ma wrazenie,ze to jest takie specjalne extra gratis upokorzenie...bo sie zachcialo opuszczac kraj w poszukiwaniu lepszego zycia

i badz tu czlowieku Europejczykiem...

 

 

środa, 21 października 2009

Majanka oczywiscie zgadla :)))

...oj za tydzien nie bedzie tak latwo....

dzis Annie Lennox....

wolicie ja czy Eurythimcs?

wtorek, 20 października 2009

pewna szkotka ( nie szczotka :)

kiedys w duecie...teraz solo

mowila do aniolow...i chodzila po stluczonym szkle...

:))

na pewno zgadniecie...nastepnym razem bedzie trudniej :)

poniedziałek, 19 października 2009

jak Qoopka ma ochote na cos slodkiego bez wyrzutow sumienia..czyli jak zwykle :)) robi cos co ma jakis pozytywny skladnik a potem wmawia sobie,ze niby na zdrowie to je :))

platki owsiane sa zdrowe...blonnik itd...

a w ciastkach smakuja najlepiej :))

P.S. Jak widac na zdjeciu rosnie mi maly zlodziej slodkosci :))) wdal sie za mama lasuchem nie ma co! :)))

przepis od Dorotus

Składniki na około 35 ciastek:

  • 200 g miękkiego masła
  • 1 szklanka drobnego cukru do wypieków (dodałam 1/2 szklanki)
  • 1/4 szklanki ciemnego brązowego cukru (pominelam)
  • 1 duże jajko
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 2,5 szklanki płatków owsianych*

Masło utrzeć (zmiksować) na puch, pod koniec wsypując biały cukier i dalej miksując. Dodać cukier brązowy i zmiksować. Dodać jajko i zmiksować. Wsypać pozostałe składniki na jeden raz i zmiksować.

Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Z ciasta robić kulki wielkości orzecha włoskiego (lub większe, wedle uznania), spłaszczyć je łyżką. Układać na blaszce z sporych odstępach. Piec w temp 180ºC przez około 15 - 17 minut do lekkiego zbrązowienia (piekłam 14 minut). Chwilę odczekać przed zdjęciem z blachy, potem studzić na kratce.


sobota, 17 października 2009

Dokladnie pol roku temu Mala Qoopka przyszla na swiat... no latwo nie bylo...

w bolach razem z Tata Q po wielu godzinach wzielismy ja w ramiona..i od tej pory wypelnia nasze zycie ...

6 miesiecy.....nie moge uwierzyc, kiedy to ta mala istotka przemienila sie w prawie siedzaca,radosna,pelna energii kobietke o wielkich oczach, w ktorych potrafia utopic sie rodzice

jeden jej usmiech i Matka zapomina co to piramidy ubranek do prasowania, nieprzespane noce, pieluchy,bujania i noszenia 9kg qoopki szczescia :)

bo zycie teraz moze mniej wygodne i zrelaksowane ale jakze wspaniale....

środa, 14 października 2009

ten glos.....to cieplo...ta osobowosc....nic dodac nic ujac....

plus nazwisko idealne dla anglikow do wymowienia....:)

nie moglo jej zabraknac....mamy wszystkie plyty ...pora kupic najnowsza :)

przyjemnego sluchania....

niedziela, 11 października 2009

 

juz czuc...jesien..zimne poranki i wieczory....

goraca herbata smakuje lepiej...

tu nie ma tak pieknej jesieni jak w Polsce z babim latem, dywanami lisci zapchem sliwek wegierek, jablek i grzybow...tu wszystko pachnie inaczej....

ale czasem uda sie znalezc kawalek polskiej jesieni w parku..troche lisci koloru zlota i juz sie czlowiek usmiecha....

korzystamy z kazdego slonecznego dnia bo jest ich tu zwykle niewiele...

dni plyna spokojnie...na lapaniu chwil z Mala Qoopeczka...teraz wszystko jest takie ciekawe i pasjonujace...niewazne czy to sznurek od rolety czy zloty lisc....

czlowiek uczy sie wszystkiego na nowo i jakos tak docenia bardziej zycie widzac,ze mozna zachwycac sie wszystkim nawet malymi rzeczami...prostota serca jest chyba najwazniejsza.. gdybysmy na zawsze pozostawalismy w duchu malymi dziecmi to chyba bardziej cieszyloby nas zycie....

P.S.

spelniam prosbe fotkowa :)))

 

środa, 07 października 2009

wiem wiem...znow melancholijne klimaty...jesien jest coz poradze???

a ten film uwielbiam i ta piosenke tez...

niedziela, 04 października 2009

mam cos takiego...ze czesto wybiegam w przyszlosc...myslac co bedzie o tej porze w przyszlosci...co bede czuc itd..najwiecej takich mysli mam w wigilie....co bedzie za rok o tej porze...ale stop do wigilii jeszcze troche...za to myslalam po urodzeniu sie naszej malej Qoopeczki jaka ona bedzie jak juz:

a) bedzie zaczynala jesc nie tylko w barze mlecznym "Qoopka" :)

b) juz bedzie leciala kolejna seria dr Housa... :)

otoz...oba podpunkty zostaly niedawno na dniach spelnione....wiec wypadaloby zapisac..by nie zapomniec...

Mala Q...zrobila niesamowite postepy...

* nienawidzona pozycja na brzuchu zostala zaakceptowana....co wiecej zmiana pozycji z plecow na brzuch jest non stop trenowana jako ulubiona forma fitness :) ino matka musi pilnowac bo jak sie dziec znudzi to ktos go musi kulnac spowrotem bo ruch do pozycji wyjsciowej jeszcze nie zostal opanowany...

* na spacerach dzielnie korzystamy ze spacerowki co daje mozliwosc obserwacji swiata.... lisci tudziez innych elementow krajobrazu

* uwielbiamy sie smiac...szczegolnie jak rodzice rozsmieszaja mamy rowniez laskotki na brzuchu ...ubaw po pachy...

* stopki sa teraz o wiele ciekawsze do ssania niz raczki :)

* jedzenie marchewki i kaszki ryzowej nie do konca zostalo zaakceptowane jako forma zywienia...raczej forma przetrzymania pokarmu w otworze gebowym ( patrz: chomik) po czym jednak nie zostaje to spozytkowane jako forma zapasow...raczej marchewa zostaje szybko usunieta z buzi i rozsmarowana po czym sie da....po mamusi rowniez :)))

* z mniej przyjemnych rzeczy przezywamy teraz kolejny skok rozwojowy....z wysoko zaznaczonym lekiem separacyjnym....co skutkuje marudzeniem 24h...z wybudzeniem co godzine z czestym budzeniem o 4 nad ranem z efektem chyba jestem wyspana...jak chcesz uspypiaj mnie od nowa ...( nie trudno sie domyslic Matka Qoopka teraz znow wystepuje w wersji Zombie )....

* w ciagu dnia najchetniej Mala Q bylaby trzymana na rekach z zapewniona rozrywka typu -poznajemy swiat-

ale nic to...jakos przezyjemy...

teraz najwiekszy hit na koniec...

Mala Qoopencja pokochala chuste...!!!!

matka wciaz nie moze dojsc do siebie...musi sie szczypac raz po raz niosac dziecie zawiazane na piersiach....ze to sie dzieje na prawde....ze nic sie jej z chusty nie wyrywa nic nie protestuje...raczej zwiedza swiat i jest zadowolone...normanie radosc w trampkach..

i tym pozytywnym akcentem konczymy ten update ... no moze jeszcze kilka fot ...zeby nie bylo,ze znow tylko 1 :)))

p.s

troczki,sznurki i kable dalej sa COOL :)))